MALTA - PLAŻE I KOMUNIKACJA. CZ II

Jak tu pisać o plażach patrząc na to co się dzieje za oknem. Dobra herbata i zdjęcia z pięknymi widokami są w stanie trochę uprzyjemnić mi popołudnie. Proponuję wziąć kocyk, przygotować sobie dobrą herbatę i do poczytania...

BUGIBBA



Plaże na Malcie są mieszane. Piaszczyste i skaliste, jednak wszystkie są wyjątkowo piękne i godne polecenia. Niestety bardzo rozczarował mnie fakt, iż nie można wędrować wzdłuż wybrzeża. Ogromne skały i klify uniemożliwiają piesze wycieczki.
W Bugibbie są plaże skaliste i żwirowe. Część z nich dostosowana jest pod turystów, z leżakami i parasolami do plażowania. Pamiętajcie, że na takich potrzebne są buty do wody.
Możemy jednak pojechać nieco dalej i cieszyć się pięknymi piaszczystymi plażami. Są one w różnych lokalizacjach zatem, gdziekolwiek będziecie, jakąś uda wam się znaleźć. Niektóre z nich są na uboczu, inne bardzo blisko ruchliwych ulic. Trzeba sprawdzić, która z nich najbardziej nam odpowiada. Zwykle jednak musimy na taką plażę podjechać autobusem (ew. samochodem jeżeli takowy posiadamy).
My upodobaliśmy sobie dwie: Golden Bay i Riviera Bay, chociaż ta druga jest węższa i uznawana jako druga w rankingu Maltańskich plaż, nam bardziej przypadła do gustu. To zwykle ją odwiedzaliśmy. Riviera Bay była naszą ulubioną ze względu na mniejsze obleganie. Myślę, że niektórych odstraszały długie, strome schody. 





Po całej Malcie poruszaliśmy się autobusami. To ogólnodostępny i dobrze zorganizowany środek transportu. Patrzac na sposób prowadzenia pojazdów przez maltańczyków nie polecam wynajmować samochodu. Ceny za wynajem nie są wygórowane, jednak lewostronny kierunek jazdy i wyjątkowo swobodna jazda mieszkańców Malty, skutecznie zniechęca do wynajmowania. Dodatkowo znalezienie miejsca postojowego graniczy z cudem. Jak już trafilibyście na odpowiedni kawałek wolnego miejsca, musielibyście np. przesunąć górę worków na śmieci. Dlatego zdecydowanie polecam autobusy.  Kursują co kilka, kilkanaście minut i zawiozą was wszędzie. Musimy pamiętać, iż dany numer autobusu, który jedzie np. do Valetty, powrotną trasę ma zupełnie gdzieś indziej. Czyli np. do danego miejsca jedziemy autobusem 223, a wracamy 225 :). Taki maltański psikus.
Chęć odbycia podróży sygnalizujemy ręką. Jednak pytanie brzmi: dlaczego nasz autobus się nie zatrzymuje kiedy intensywnie machamy? No zdarzyło się nie raz. Autobus był pełny. 40 stopni, a my dalej stoimy na słonecznym przystanku. Czy wam podobnie jak mnie na samą myśl, ukazuje się obraz Krakowskiego MPK, gdzie dwaj stojący jegomoście w stanie nieco wskazującym mówią: Ty trzymej sie, bo jakżeś siedzioł toś sie przewracoł. No fajnie... prócz tego, że stoją (a nie powinni) to jeszcze wydzielają zwykle dziwne, nie do końca przyjemne zapachy.
Na Malcie nie musicie się martwić! Nie urwie wam nosa po pięciu minutach. Tam autobusy są klimatyzowane. Pomimo doładowania MAX przez duże M możecie odpocząć stojąc. Chyba każdy się cieszy wsiadając do autobusu (bo na przystanku nieźle przygrzewa).
Bilety (kartę) kupujemy na dworcu lub u kierowcy. Można również w kiosku. Jeżeli nie macie karty lub nie zakupiliście biletu, kierowca nie wpuści Was do autobusu. Proste! Wchodzimy i wychodzimy przodem. Nie ma tylnich drzwi. Czasem są środkowe, które służą tylko do wyjścia.
Pierwszeństwo oczywiście mają kobiety w ciąży, kobiety z wózkami oraz seniorzy. Dla maluchów takich jak nasza Olga zawsze znajdzie się miejsce np. na miejscu przeznaczonym na bagaże, gdzie spokojnie można ją posadzić. Miejscowi ścisną się trochę i na podwójnym fotelu siądą trzy osoby. Da się? Pewnie.
Każdy organizuje sobie miejsce tak, aby dojechać na miejsce bez większych problemów. Kierowca jest zawsze bardzo uprzejmy, grzecznie czeka na wsiadających i wysiadających, chociaż nie wyklucza to faktu, że jeździ jak szalony. Trąbi, ponagla samochody i kłóci się z innymi kierowcami. Jazda nawet na plażę może być bardzo ekscytująca. Crazy driver potrafi rozśmieszyć cały autobus.
Drogi wszędzie są bardzo wąskie. Do dzisiaj zastanawiamy się jak dwa autobusy mogą się tam mijać. Nie ogarniam!



Valetta - dworzec autobusowy. 

GOLDEN BAY - na Golden Bay przyjechaliśmy specjalnie aby podziwiać zachód słońca.




MELLIEHA BAY





ANCHOR BAY klik





COMINO BLUE LAGUN - o wycieczce statkiem napiszę w kolejnych wpisach.







Chętnie zamieniłabym widok z okna na taki powyżej. OJ... muszę zamówić wielkie zdjęcia :).


WAKACJE CZ.I. DLACZEGO MALTA? - klik.



3 majcie się!
Kasia.




Czytaj dalej

Wakacje cz.I. Dlaczego Malta?


To była upragniona i bardzo długo wyczekiwana podróż.
Nie będę pisać o all inclusive, jedzeniu hotelowym czy basenie z widokiem na morze. Zabiorę Was w miejsca zwyczajne, a jednocześnie wyjątkowe. Nie znajdziecie ich w przewodnikach. Opowiem o ludziach i zwyczajach na Malcie. Wyspie dla mnie, co najmniej wyjątkowej.
Nie wyobrażam sobie jechać do innego kraju i nie móc go poznać od podszewki wraz z mieszkańcami i ich kulturą.
To właśnie po to są podróże, aby móc poznać nieznane. Wole nie jechać na wakacje niż siedzieć z opaską na ręce w basenie hotelowym z darmowymi drinkami i jedzeniem. To nie dla mnie!
Dlatego moja podróż będzie nieco inna niż ta, którą widzimy w folderach reklamowych.
Przeczytałam mnóstwo książek o podróżach. O ludziach dla których podróże to coś więcej niż wakacje. Bywa, że ostateczna i całkowita zmiana miejsca zamieszkania i trybu życia. Spełnienie marzeń.
Prawdziwe podróżowanie bez ochów i achów, które jest jeszcze bardziej kolorowe i ekscytujące.
Dlatego do tej wakacyjnej przygody przygotowywaliśmy się kilka miesięcy wcześniej. Zaczynając od wyboru miejsca, a kończąc na zamówieniu biletów i wynajęciu mieszkania.
Postawiliśmy na Maltę. Dlaczego? Z kilku powodów.
Pierwszy? Z polecenia znajomych osób.
Kolejne? Lot z Krakowa na Maltę liniami Ryanair jest bezpośredni w każdą sobotę.
Dodatkowo na Malcie językiem urzędowym, prócz ojczystego maltańskiego jest angielski. Czyli łatwa komunikacja.
Pyszne jedzenie, dobre wino, ryby, owoce morza. Czy można chcieć czegoś więcej?

Jeszcze przed wyjazdem zakupiłam dwa przewodniki, uruchomiłam komputer i zaczęłam szukać informacji, które przydały mi się na miejscu.
I chociaż jest wielu podróżników, którzy nie rezerwują mieszkań na swoje podróże, my jadąc z dziećmi musieliśmy mieć pewność, że nie będziemy spać na ulicy.
Zarezerwowaliśmy lot dla całej rodziny i czekaliśmy na termin naszego wyjazdu. Czekaliśmy wyjątkowo długo, gdyż termin ostatnich 2ch tygodni sierpnia nigdy tak bardzo nam się nie dłużył. Wszyscy wracali opaleni z nad morza, wycieczek itp., a my czekaliśmy...
To był mój i dzieci pierwszy lot samolotem. Oj, nie pokocham latania. Średnie uczucie. Guma do żucia się przydała, miejsce przy oknie pozwoliło wierzyć, że widzę ziemię ;). Ale żeby nie było tak bardzo źle ruszanie samolotu zanim się wzbije to dla mnie frajda. No, ale wróćmy do Malty.
Wylądowaliśmy. Na miejscu czekał na nas Adriano, który przywitał nas na lotnisku z karteczką widzianą wcześniej tylko w amerykańskich filmach.
Podeszliśmy do samochodu jak zwykle. Jakież było zdziwienie naszego kierowcy, kiedy mój mąż chciał zasiąść na miejscu kierowcy. Szybko przypomniało nam się, że przecież to nie ta strona. Kierownica po prawej! Zatem zapraszamy z drugiej strony Panie Mężu.
Od razu gdy ruszyliśmy uświadomiliśmy sobie, że dobrą decyzją było nie wynajmować samochodu.
O tym jak jeżdżą maltańczycy jeszcze wam napiszę.
Mieszkanie. Dwie sypialnie, salon, jadalnia, kuchnia i łazienka. Na 3cim piętrze z windą i dwoma balkonami - jeden z widokiem na morze.
W mieszkaniu przywitał nas Mauricio, który wytłumaczył nam gdzie, kiedy i o której mamy poruszać się po wyspie, aby ominąć korki. Poinformował nas i zaznaczył miejsca na mapie gdzie zjemy bezglutenową pizze, makarony i inne specjały. Kilka domów dalej mogliśmy kupić pieczony na miejscu chleb oraz świeże ryby. Niestety z chleba skorzystać nie mogliśmy jednak sklep rybny kilka razy odwiedziłam z radością.
Cierpliwie wysłuchaliśmy wszystkich zaleceń i kiedy Mauricio wyszedł ruszyliśmy do walizek po stroje kąpielowe i buty. Tym sposobem po dziesięciu minutach znaleźliśmy się w morzu. Sprawdzając temperaturę wody.
Słońce, trzydzieści cztery stopnie, uśmiechnięci ludzie, ciepłe morze i piękny widok...tak rozpoczęliśmy swoje dwutygodniowe wakacje w Bugibbie turystycznej stolicy Malty...

Na zachętę pierwszej części - Bugibba w kilku kadrach.





















cdn.

3 majcie się.
Kasia.






Czytaj dalej