Sposób na Święta.

Sposób na Święta.







Jak zrobić wigilię w jeden dzień? Wydawało mi się, że to nie możliwe, ale w zeszłym roku zmieniłam zdanie -było jednak sporo nerwów i improwizowanych sytuacji.

Tegoroczne przygotowania zaczęłam kilka dni wcześniej, chociaż i one są wyjątkowo utrudnione.
Kilka dni przed świętami wykonywałam prezent dla Mileny. Pochłonęło mnie to bez reszty.










Wszyscy już wiecie, że moje pomysły najczęściej śnią mi się w nocy. Tym razem było tak samo. Powstała Konisia.





Od czwartku zaczęłam przygotowania świąteczne. Przyznam, że czuję zmęczenie materiału, dlatego pokazuję wam dzisiaj zdjęcia dekoracji świątecznych.Wracam do kuchni, jednocześnie życząc wszystkim zaglądającym spokojnych, ciepłych,  radosnych i przede wszystkim rodzinnych świąt.







 Odpoczywajcie, a po świętach ruszamy z nową energią.



Czytaj dalej

Prezent

Prezent

Przedświąteczny czas jak zwykle oznacza -  intensywny czas. Niekoniecznie ta intensywność związana była w ostatnim czasie ze świętami.
Na blogach święta pełną parą już od miesiąca, a ja jestem w lesie.
Kilka projektów, w które się zaangażowałam skutecznie blokują mi rozkręcenie się na święta.
Zaczynam jednak dzisiaj od pewnego prezentu.

Napisała do mnie Kasia. Znamy się od wielu lat, mimo iż kilometry bardzo nas dzielą. Wymyśliła z mężem prezent dla swojego 6 miesięcznego synka Sebastiana - pościel... like a walk in the park - pomyślałam, cytując swego czasu modną reklamę. Czy aby jednak na pewno?!





Kiedy Kasia do mnie pisała w głowie rodził się pomysł. Moja córka w wieku 3 lat narysowała w przedszkolu samochód. Od 5 lat widnieje namalowany na szybie naszego frontowego okna - pomysł na tyle oryginalny, że zdecydowałam się go zachować. Teraz nadszedł jednak czas, czas by wykorzystać jego unikalność. Czy transfer okno-tkanina okazał się udany? Wydaje mi się, że jak najbardziej.


Na poduszce wyszyłam imię, natomiast na poszewkach na kołdry naszyłam samochód. Jeden większy, drugi mały. Do tego zero guzików, żadnych zamków błyskawicznych czy rzepów. Całość okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż wyglądała na samym początku.

Poniżej przedstawiam zdjęcia. Tak zaczynam świąteczną zabawę. Już niedługo ozdoby tak, aby zdążyć do poniedziałku. Słoma już jest, niedługo nadjadą słomiane renifery. Ho ho ho....












Czytaj dalej

Idą święta.

Idą święta.

Jak wam minął tydzień? Nie ukrywam, że mnie bardzo ciężko. Wiem już jak to  jest spać tydzień po 5 godzin dziennie.
Prócz tego, że Ola ma katar i nie daje nam spać, zaangażowałam się w kilka projektów.
Zaczęłam od skrzatów skończyłam na dzisiejszym kiermaszu w Nielepicach.

Początkiem tygodnia zadzwoniły do mnie sąsiadki z pytaniem czy mogłabym coś zrobić do szlachetnej paczki.Nawet się nie zastanawiałam. Od razu przytaknęłam. Kiedy dowiedziałam się, że ma to być coś dla małego bobasa, już w trakcie rozmowy z Marzeną wiedziałam co zrobię.

Praca z dzieckiem na stole nie należy do najprostszych. Dodatkowo uwieczniać to wszystko na zdjęciach, to mały cud. Ściągałam Olę 100 razy, ale w końcu udało się. Zobaczcie sami.



Kiedy przyniosłam ją, żeby pokazać moim najbliższym wszyscy stwierdzili jednogłośnie, że chcą się do niej przytulić :) Największą radością dla mnie to zrobić coś dla kogoś.

Kolejną rzeczą, którą się zajęłam był skrzat dla Agnieszki. W ostatnim poście poznaliście mojego skrzata, który powędrował w bardzo dobre ręce. Kiedy o niego zapytałam usłyszałam tylko: mama nie oddam tego dziada jest mój! Zatem skrzat, może elf powędrował w świat.
Agnieszka zażyczyła sobie by był w skarpecie. Zabrałam się do roboty. Tłukłam się po nocach, ale myślę, że było warto.


Na piątek obiecałam serduszka rękawice do kuchni dla Pauliny. Chciałabym takie bardzo:), ale póki co mi nie wychodzi. Doba mogłaby mieć 48 godzin, a i tak byłoby za mało.


Dzisiaj było wyjątkowo. Razem z moją córką Julą przyjęłyśmy propozycję udziału w kiermaszu w stadninie koni w Nielepicach. To świetna alternatywa dla tych, którzy doceniają tradycyjną kuchnię, naturę, rękodzieło i organizują czas dla swoich dzieci w inny sposób niż komputer czy telewizor.
Stadnina Koni Huculskich w Nielepicach urządzała dzisiaj kiermasz, w którym uczestniczyłyśmy. Na stole znalazły się wspaniałe szynki, kiełbasy, chleby oraz kozie sery. Prócz tego pojawiły się przetwory z owoców, syropy z sosny, mniszka lekarskiego, które sama osobiście robię i polecam. To początek przed kiermaszem świątecznym, który odbędzie się już za tydzień. Ja również miałam możliwość pokazania moich prac inaczej niż zwykle.
Julia wzięła udział w zabawie organizowanej przez Famiga. Na zajęciach dzieci miały okazje spróbować korzennych ciasteczek, które same mogły ozdobić. Animatorki wspaniale zajmowały się dziećmi, które miały olbrzymia frajdę. Po zabawach zorganizowanych, dzieci mogły pojeździć konno, nakarmić kozy, pogłaskać osła oraz zobaczyć owce.
Rozpalony kominek i zapachy jakie docierały z kuchni  pozwoliły mi na chwile wytchnienia i relaksu. Najważniejsze, że poznałyśmy wspaniałych ludzi, do których na pewno wrócimy. Powiem wam w sekrecie, że po rozmowie z Panem Marianem (właścicielem stadniny) o ziołach, już nie mogę doczekać się wiosny i lata. W Stadninie są organizowane warsztaty zielarskie, w których na pewno wezmę udział.
Polecam wam serdecznie. Poniżej mała kiermaszowa galeria.







Pozdrawiam!
Czytaj dalej

Mikołajowe Elfy.

Mikołajowe Elfy.

Zaczęło się! Bardzo się broniłam, ale i mnie dopadło robienie świątecznych dekoracji. Dzisiaj zobaczycie mojego elfa i piernikowy domek na drzwi.

Już jakiś tydzień temu myślałam o dekoracjach co zaowocowało snem, w którym przyśnił mi się elf- pomocnik Świętego Mikołaja.
Był w kolorowych gatkach i miał wielki nos co najbardziej mnie urzekło.
Mikołaj tuż tuż, to i pomocnicy potrzebni bardzo!



Ten elf zwany również skrzatem wyrusza w podróż, będzie szukał swojego nowego właściciela.
Został przygotowany na kiermasz świąteczny w szkole mojej Julki.

W związku, iż robi karierę świątecznego modela będzie miał braci. Może nawet siostrę?
To początek świątecznych szaleństw.

Domek zawieszka był inspiracją zaczerpniętą z pierników. Już za kilka dni będzie witał naszych gości.



Piernikowy domek likierem haftowany.




Pozdrawiam wszystkich odwiedzających!
Czytaj dalej

Kreatywne poszukiwania.

Kreatywne poszukiwania.






U mnie świątecznie będzie dopiero w grudniu, coś mnie jeszcze nie przekonały światełka i choinki na mieście.

Pisząc tego posta początkowo chciałam napisać jacy powinniśmy być, ale mój mąż powiedział, że to nie będę ja :) Trochę skomplikowane, ale jednak. 
Chciałam tylko napisać, że chodząc wczoraj po galerii wszystko mi się zlało. Zaczęłam doceniać fakt, iż rękodzieło to coś naprawdę wyjątkowego.



Tylko tu nie ma drugiej tej samej rzeczy.
Jak ktoś do mnie dzwoni to wie, że to co dla niego zrobię będzie tylko jego.
Bez was nie byłoby tego co tutaj oglądacie.
Kreatywność tworzymy razem.
Pomysły zwykle wpadają nieoczekiwanie.
Zdarza się, że się przyśni. Tak było ze świątecznym elfem, którego zobaczycie w niedalekiej przyszłości i woreczkach dla Gosi.


Dzisiaj o kreatywnym bodźcu :)
Patrzę dzwoni Gośka tak ma na imię pozytywna wariatka :) .

Odbieram telefon i słyszę: 
- Cześć, gdybyś była facetem powiedziałabym, że to miłość, albo co najmniej zauroczenie.
Dzwonie żeby Ci powiedzieć, że potrzebuję czegoś wyjątkowego.
Ja:
- Dla kogo?
Gośka: 
- Dla mnie. Tylko dla mnie! Chcę woreczki! Takie na wszystko do kuchni, ale wiesz chcę żeby były tylko moje. Zaszalejmy zróbmy coś z haftem! Da się zrobić?
Ja: 
- Jasne. Ile tych woreczków?
Gośka
- A zrób z 10 na początek.

Ojoj! Przyznam ,że jak robiłam pierwszy cieszyłam się jak dziecko jednak przy dziesiątym myślałam, że ją zabiję ;) 
Każdy inny,wyjątkowy i jeszcze ten ręczny haft. Przyznaję, że miałam chwile zwątpienia, ale niedługo jak skończyłam buźka mi się śmiała.

Najbardziej jednak cieszyła mnie radość Gosi. I własnie to w tym wszystkim jest pociągające. 
Radość innych.

Zapraszam do oglądania.














Czytaj dalej

vanillaofartdesigner.blogspot.com

vanillaofartdesigner.blogspot.com




vanillaofartdesigner.blogspot.com to mała galeria z moimi pracami. Możecie zobaczyć prace już wykonane i  zamówić coś dla siebie.
Wszystkie prace są moimi dziełami, utożsamiane z właścicielami.
Dziś zaczynam od królika. W najbliższym czasie będzie tego dużo więcej.

Zapraszam!
Czytaj dalej

Punk-owy Królik.

Punk-owy Królik.

Ostatnimi czasy króliki mnożą się u nas na potęgę. Pewnie to te długie wieczory tak na nie działają. Co najlepsze mnożą się i znikają. Nie nadążam z uwiecznianiem ich, ale był taki jeden... nie zapomnę go nigdy. 
Kiedy poproszono mnie o zrobienie królika dla pewnego młodzieńca od razu wiedziałam jak będzie wyglądał. wszystkie króliki zwykle są takie grzeczne. Chciałam, żeby ten jeden był trochę niesforny. 


Nie pamiętam jak się nazywa. Niestety dzisiejsza młodzież mnie zadziwia, a mózg czasem nie ogarnia.
Przeprowadzając małe śledztwo dowiedziałam się, że uwielbia spać w łóżku i ma 3 kumpli.


Jak przystało na Punk-owego Króla uwielbia Pidżame Porno i Dezertera. Chciał mieć napisane na uszach "PUNK NOT DEAD", ale bałam się o jego przyszłość.


Przyznajcie, że patrząc na niego nic nie wskazuje na jego zamiłowania.
Czytaj dalej

Domowniczek.

Domowniczek.

Dzisiaj nie będę się rozpisywać. Pokażę tylko nad czym pracowałam przez ostatnie dni.
Bardzo domowo, fartuszkowo, ściereczkowo.
Powstała torba na nuty dla małej skrzypaczki oraz papciochy, do których przymierzałam się już 3 miesiące :)


Zaczęło się od fartuszka.
Nie sądziłam, że są kobiety w dzisiejszych czasach, które ich używają. To bardzo budujące.
Smacznego gotowania Gosia!


W kolejce stanęły ściereczki i chwytacze do garnków w kształcie serc. Uszyłam dwa rożne komplety wraz z serwetkami na słoiki i nie tylko.









Następnie stanęłam do wyzwaniem, którym była torba dla małej skrzypaczki.
Koniecznie z nutami.
Wymagania dodatkowe? Brak koloru różowego ;)



Na koniec coś dla mnie. Upragnione papciochy. 




Wiem! Obiecałam kolejne. Zabieram się za szycie.


Czytaj dalej