Idą święta.

Idą święta.

Jak wam minął tydzień? Nie ukrywam, że mnie bardzo ciężko. Wiem już jak to  jest spać tydzień po 5 godzin dziennie.
Prócz tego, że Ola ma katar i nie daje nam spać, zaangażowałam się w kilka projektów.
Zaczęłam od skrzatów skończyłam na dzisiejszym kiermaszu w Nielepicach.

Początkiem tygodnia zadzwoniły do mnie sąsiadki z pytaniem czy mogłabym coś zrobić do szlachetnej paczki.Nawet się nie zastanawiałam. Od razu przytaknęłam. Kiedy dowiedziałam się, że ma to być coś dla małego bobasa, już w trakcie rozmowy z Marzeną wiedziałam co zrobię.

Praca z dzieckiem na stole nie należy do najprostszych. Dodatkowo uwieczniać to wszystko na zdjęciach, to mały cud. Ściągałam Olę 100 razy, ale w końcu udało się. Zobaczcie sami.



Kiedy przyniosłam ją, żeby pokazać moim najbliższym wszyscy stwierdzili jednogłośnie, że chcą się do niej przytulić :) Największą radością dla mnie to zrobić coś dla kogoś.

Kolejną rzeczą, którą się zajęłam był skrzat dla Agnieszki. W ostatnim poście poznaliście mojego skrzata, który powędrował w bardzo dobre ręce. Kiedy o niego zapytałam usłyszałam tylko: mama nie oddam tego dziada jest mój! Zatem skrzat, może elf powędrował w świat.
Agnieszka zażyczyła sobie by był w skarpecie. Zabrałam się do roboty. Tłukłam się po nocach, ale myślę, że było warto.


Na piątek obiecałam serduszka rękawice do kuchni dla Pauliny. Chciałabym takie bardzo:), ale póki co mi nie wychodzi. Doba mogłaby mieć 48 godzin, a i tak byłoby za mało.


Dzisiaj było wyjątkowo. Razem z moją córką Julą przyjęłyśmy propozycję udziału w kiermaszu w stadninie koni w Nielepicach. To świetna alternatywa dla tych, którzy doceniają tradycyjną kuchnię, naturę, rękodzieło i organizują czas dla swoich dzieci w inny sposób niż komputer czy telewizor.
Stadnina Koni Huculskich w Nielepicach urządzała dzisiaj kiermasz, w którym uczestniczyłyśmy. Na stole znalazły się wspaniałe szynki, kiełbasy, chleby oraz kozie sery. Prócz tego pojawiły się przetwory z owoców, syropy z sosny, mniszka lekarskiego, które sama osobiście robię i polecam. To początek przed kiermaszem świątecznym, który odbędzie się już za tydzień. Ja również miałam możliwość pokazania moich prac inaczej niż zwykle.
Julia wzięła udział w zabawie organizowanej przez Famiga. Na zajęciach dzieci miały okazje spróbować korzennych ciasteczek, które same mogły ozdobić. Animatorki wspaniale zajmowały się dziećmi, które miały olbrzymia frajdę. Po zabawach zorganizowanych, dzieci mogły pojeździć konno, nakarmić kozy, pogłaskać osła oraz zobaczyć owce.
Rozpalony kominek i zapachy jakie docierały z kuchni  pozwoliły mi na chwile wytchnienia i relaksu. Najważniejsze, że poznałyśmy wspaniałych ludzi, do których na pewno wrócimy. Powiem wam w sekrecie, że po rozmowie z Panem Marianem (właścicielem stadniny) o ziołach, już nie mogę doczekać się wiosny i lata. W Stadninie są organizowane warsztaty zielarskie, w których na pewno wezmę udział.
Polecam wam serdecznie. Poniżej mała kiermaszowa galeria.







Pozdrawiam!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!