Kupa wyzwań!

Kupa wyzwań!

Dzisiaj chciałam wam pokazać kilka inspiracji. Jako wariatka, która ma ponoć sporą wrażliwość na piękno postanowiłam, coś bardzo zwykłego zmienić w coś wyjątkowego - mojego. Jak to mówi mój mąż jestem szalona :D Żyje z moją wyimaginowaną nad wyraz wyobraźnią, która wyzwala we mnie odczucia nieznane innym. Brzmi jak jakiś hardcore, ale chyba właśnie tak jest. Odczuwanie bólu, którego nie ma. Hmmmm no cóż okazuje się, że coraz więcej ludzi w stresowych warunkach życia tak ma. Jesteśmy uciśnione ;) I wcale nie chodzi o trudne warunki bytowe. Żeby "nie myśleć" moja mini terapia vanillaforhome - Twórz kobieto!
Jakieś dwa miesiące temu kupiłam wiklinowe krzesła do kuchni. Niestety nie mogłam się powstrzymać. Musiałam je wybielić. Zobaczcie efekt:



Dla tych, którzy nie pamiętają jak bielić wiklinę zapraszam tutaj
Dzięki bieleniu, ozdabianiu, zmianie koloru, rzeczy stają się "nasze". Nie wiem jak wy, ale dla mnie ma to  ogromne znaczenie.


KUPA PRZYGÓD


Jeżeli komuś wydaje się, że napisanie posta to taka prosta sprawa to zapewniam, że tak nie jest. Dlaczego? No właśnie. Pisząc dla was ostatnio, moje mniejsze dziecko podchodziło z niewyraźną miną mówiąc : mama kupa. Od jakiegoś czasu boi się robić kupę. Kiedy zbliża się ten moment, chodzi i mówi o tym fakcie wszystkim dookoła. Dlatego zbytnio się nie przejęłam. Jednak kiedy przyszedł kolejny raz, przypomniałam sobie, że siedziała wcześniej na nocniku i chodzi bez pampersa. Wzięłam ją pod pachy i niosłam na nocnik. Kiedy ją podniosłam nastąpił wybuch… Strefa rażenie objęła pół mojego salonu, dywan, sofy i mnie samą! Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Musiałam jednak zachować powagę - ponieważ Julia(starsza) śmiała się do rozpuku, a Ola była przerażona. Na szczęście, tego dnia była piękna pogoda i szybko poradziłyśmy sobie ze sprzątaniem. Pisałam posta jakieś trzy godziny . Oto i mama z pięcioma etatami.

EKO- szmacianka.

Opowiem wam jeszcze historię ze sklepu, która spotkała mnie w zeszłym tygodniu.
Robiąc zakupy w znanym sklepie z kosmetykami pani w kasie mnie pyta: czy zapakować w "siateczkę"?
Odpowiadam: Nie dziękuję mam swoją. Wyciągam moją eko-szmaciankę, a w międzyczasie pani ostro pakuje w "siateczkę". Mówię, że - dziękuję bardzo, ale mam swoją. Na to Pani oburzona, że nie chcę wziąć od niej jednorazowej "siateczki" mówi: No, ale przecież może się rozlać i poplamić! Hmmm, przyznam, że zgłupiałam - kupowałam chusteczki nawilżające i szare mydło. Wyciągnęłam jednak moją szmaciankę, włożyłam rzeczy, zapłaciłam i odeszłam od kasy. Usłyszałam odchodząc komentarz Pani kasjerki do koleżanki: Widziałaś? Nie wzięła jednorazówki! 
Zatem uważajcie na Panie od siateczki! Nigdy nie wiadomo kiedy wydłubią nam oczy za eko torby. 
Eko szmacianki przypomnicie sobie tutaj i tutaj.


Wiem, że sporo vaniliowych podczytywaczy mieszka w centrum miasta. Dla was zdjęcia poniżej. Mam nadzieję, że chociaż trochę nacieszycie oko.





Jestem zaangażowana w kilka projektów, dlatego częstotliwość wpisów jest bardzo różna. Dziękuję wam bardzo, że mnie wspieracie i zaglądacie, każdego dnia. To buduje i mobilizuje do dalszego tworzenia. Zdarza się, że brakuje mi czasu na wpis raz w tygodniu, ale zapewniam, że mam w związku z tym olbrzymie wyrzuty sumienia. Nie będę obiecywać, że się to zmieni od razu, ale popracuję nad tym.


Pozdrawiam!



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!