Stroje.

Stroje.

Czy weekend już był? Hmmm... ciekawa sprawa nawet nie zauważyłam.
Załóżmy, że weekend jeszcze trwa. Zgodnie z obietnicą pokazuję wam zdjęcia strojów dla dzieci, które szyłam przez ostatnie dwa tygodnie.
Pracy było bardzo dużo i serce rosło jak widziałam zadowolone miny dzieciaków.
Czekając w filharmonii na występ, patrzyłam jak pięknie rodzice niosą je na wieszakach przykryte folią jak dzieło sztuki. 
Po czym nagle mój maż mówi: Patrz na to! 
Pytam: Na co?
Mąż: Widziałaś jak ten Pan niesie strój?
Ja: Ocho nieźle! Chyba pomylił sobie strój z workiem na śmieci. 
No, ale cóż wrażliwość na piękno jest różna :)
Zatem modliłam się w duchu, aby strój dotrwał do przedstawienia.
Trochę został potarmoszony, ale udało się, będzie na kolejne występy.
Wykonanie wszystkich przebrań przyniosło mi ogromną radość, więc mam nadzieję, że będzie jeszcze sposobność uszyć kolejne.












Jak wasze ogrody po tych ulewach? U mnie całkiem nieźle. 
Pomidory kwitną. Nasze truskawki - wszystkie trzy - zaczynają się czerwienić...  problem tylko, że ochotę na nie mają aż cztery sępy...
Pszczółki zapyliły nasze świeżo zasadzone jabłonie, więc jest też szansa na domowe jabłka
Lato zapowiada się smakowicie ;) 
Pozdrawiam!



















2 komentarze :

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!