Czerwień nie tylko od święta.

Czerwień nie tylko od święta.

Marzyły mi się białe wnętrza, ale życie zweryfikowało, że ich  posiadanie jest zupełnie niemożliwe. Dwa boksery, kot i dwójka dzieci nie pozwoliłyby białym ścianom przeżyć nawet jednego dnia. Dzieci na końcu, bo w porównaniu z tymi pierwszymi i tak odpadają.
Zatem, szukając rozwiązania zaczęłam od pomarańczowo-bordowych wnętrz, jednak po pięciu latach już mnie zmęczyły. Bordowe kolory zostają, jednak pomarańcz znika i na jego miejsce wskakuje szary i grafitowy.
Lubię w domu czuć się bezpiecznie i przytulnie. Długo minęło zanim ostatecznie zdecydowałam się na tkaniny, chociaż szary od dawna czekał na swój dzień. Myślę, że było warto. 
Przed
Po
Kuchnia jest od strony północnej i zawsze jest w niej ciemniej niż w innych pomieszczeniach. Teraz wydaje się być jaśniejsza, dostała nowe życie. To taki nasz rodzinny kącik.










Nawet Zuzce podobają się nowe poduszki :)
Podczas malowania było gorąco, ale dzięki szarościom, temperatura spadła ;) Pozdrowienia dla męża!

3majcie się ciepło w te chłodne dni! 

4 komentarze :

  1. Ładnie w tych szarościach,a ja znowu myśle o bieli bo beże coś mnie dręczą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też myślę o bieli, ale na piętrze. Parter w bieli zostałby udekorowany w 5 minut przez moje pieski:)Na piętro wstępu nie mają, więc można wybielać wszystko co się da. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale komponują się te kolory w kuchni :) Ja mam w planach biel dodać w salonie, w kuchni mam jasny brąz i wanilie :)
    Pozdrawiam cieplutko i serdecznie zapraszam na mojego bloga http://kociolekmeni.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. to jeszcze raz ja :) zapraszam serdecznie na moje pierwsze Candy
    http://kociolekmeni.blogspot.co.uk/2013/11/candy-u-meni.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!