Wietrzny poranek.

Wietrzny poranek.


Za oknami wichura. Głowy urywa, lód na drodze, a my już poranna przejażdżkę na przystanek autobusowy mamy zaliczoną. Teraz pora na kocyk, gazetę i małą kawę. Wieje, jednak widok ścigających się chmur w blasku promieni słonecznych robi wrażenie.
Drewniane serce stuka niczym gość w nasze wejściowe drzwi, a buldogi śpią jak zabite.
Weekend zapowiada się intensywnie jak zawsze, zatem pora już postawić rosół, zrobić ciasto bananowe( przepis w następnym poście) i może brownie? Mniam...





Przy kuchennej rewolucji postanowiłam odświeżyć trochę mój salon. Nie chodzi o kolor ścian czy nowe meble. Zmieniłam tylko tekstylia, które komponują się z kuchennymi. Zdjęcie poniżej.


Wczoraj do późna kleiłyśmy z Julią łańcuch, aby móc go powiesic na schodach przy kalendarzu adwentowym. Każdą wolną chwilę spędzamy na przygotowaniach do świąt. Podobno czasu jest dużo, ale dla mnie zawsze za mało.

Miłego weekendu 3majcie się!

3 komentarze :

  1. Z chęcią bym poleniuchowała w tak przytulnym kąciku :)I czekam na przepis na ciasto bananowe :) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ klimatycznie tam u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciasto już jest, dziękuję wam za miłe słowa. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!