W biegu...

W biegu...



Od dwóch tygodni pędzimy jak szaleni, ale czas najwyższy się zatrzymać. Końcówka roku i zbliżające się ferie to dla nas gorący czas. Mając w domu dorastającą skrzypaczkę zaliczamy występ za występem, przedstawienie za przedstawieniem. I tak od kilku tygodni. Dziś to pierwszy dzień od miesiąca kiedy mogę się zatrzymać i pomyśleć o tym co dzieje się za oknami.

Kiedy napadał śnieg musiałam zostawić samochód i z Olgą zaliczyć robienie śladów. I tak od tygodnia, każdego dnia :).

Zamiast siedzieć pod kocem z książką na kolanach robimy ślady na -15sto stopniowym mrozie.
Od samego patrzenia na śnieg robi mi się zimno. Nie cierpię ZIMY!!!

Zastanawiałam się wczoraj jak poprawić sobie humor. Syndrom kominka już mi się skończył kilka lat temu bo wszystko jest super póki nie trzeba sprzątać. Zatem kiedy pomyślałam o sprzątaniu stwierdziłam, że uruchomię moje ozdobne światełka i pozostanę przy rozgrzewającej herbacie z cynamonem i anyżem.




Dzisiaj śnieg sypie u nas od rana. Pieski śpią w najlepsze i nawet myślą wyjść na mróz.


Na koniec jeszcze coś szyciowego. Uszyłam strój muchomora dla pewnego małego narratora. Prezentacja- moja TOP MODEL ;).



Miłego dnia!








Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!