Ptysie bezglutenowe, ciasteczka karmelowe i dymo.

Ptysie bezglutenowe, ciasteczka karmelowe i dymo. 


Bezglutenowe ptysie okazały się dla mnie dużym wyzwaniem. Początki były trudne. Za pierwszym razem zamiast ptysi wyszła glutowata breja. Za drugim już było lepiej bo się upiekły, ale niestety nie wyrosły. Stwierdzam jednak, iż powodem było zbyt ciężkie ciasto. Natomiast trzeci raz był smakowity :)


Opracowałam przepis, który jest prosty, ale od tego czy nam się uda zależy kremowość ciasta.

Bezglutenowe PTYSIE
Składniki:
125g mąki bezglutenowej
100 ml wody lub wody z mlekiem (pół na pół)
50g masła
jajka - zależy od gęstości ciasta (2-4)
proszek do pieczenia (opcjonalnie)
szczypta soli


Łączymy masło z wodą i szczyptą soli. Doprowadzamy do wrzenia. Kiedy wszystko zaczyna bulgotać wsypujemy mąkę. Szybko mieszamy, tak aby ciasto zaczęło odchodzić od garnka.
Pozostawiamy masę do ostygnięcia ok. 20minut.
Po tym czasie zaczynamy dodawać jajka i miksujemy masę.
Dodajemy tyle jajek(mnie wyszło 5), aby masa miała konsystencję kremu do twarzy :)

Jeżeli chcemy mieć duże ptysie wraz z jajami możemy zmiksować połączony proszek do pieczenia z łyżką mąki i dodać do masy.
Zbyt rzadką masę możecie uratować dodając mąkę.
Kiedy już uda się osiągnąć kremową konsystencję przekładamy masę do szprycy i na papierze do pieczenia formujemy piramidki.
Wrzucamy na ok 30 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni.
I gotowe!


 Na koniec przekładamy bitą śmietaną i polewamy gorzką czekoladą. Smacznego.

Ciasteczka karmelowe- bezglutenowe.

Świetne do kawy i herbaty, robimy je z kaszki SINLAC. Są kruche i mają wyraźny karmelowy aromat.

Mieszamy ze sobą:

200g kaszki SINLAC lub kleiku ryżowego
150g masła
100g cukru kryształu
i łyżeczkę sody oczyszczonej

Ugniatamy i robimy mini talarki. Układamy na blaszce wyłożonej papierem dopieczenia w szerokich odstępach. Ciasteczka muszą się bardzo rozlać.
Pieczemy w temp 200 stopni ok. 10 minut.




Na koniec jeszcze zauroczenie do wytłaczarki DYMO. Lubie organizację, a co za tym idzie rozwiązania ułatwiające nam życie są obowiązkowe.
Zauroczona wieloma blogowymi wpisami i ja uległam urokowi taśmy DYMO.


 Od dwóch dni nic innego nie robię tylko zastanawiam się co mogę wykleić :).


Dymo sprawdza się w kuchni i garderobie, ogrodzie i pralni.


 Przyprawy opisane, łyżki i widelce. Szafka na buty stała się imienna. Oznaczeń nie ma końca.




Myślę, że kolejne inspirację zobaczycie już niedługo.

3majcie się :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!