Freestylowe szmacianki.

Pewnie już zauważyliście, że w ostatnim czasie posty pojawiają się u mnie tylko w deszczowe dni.
Tylko wtedy znajduję czas, żeby szybciutko coś napisać. Chociaż ostatnio dużo szyłam i działałam twórczo.

Temat na dzisiaj to freestylowe lalki szmacianki.
Od dłuższego czasu chciałam uszyć lalę. Taką typową lalkę do przytulania.Wiedziałam tylko jedno, że musi mieć duże oczy:).
Kiedy sytuacja mnie trochę zmusiła usiadłam i zaprojektowałam lalę. Każda z tych, które już uszyłam jest inna. Ich rysowanie sprawia mi wielką frajdę.
Kiedy prototyp ujrzał światło dzienne zaczęło się. Mamo mogę taką? Mamooo czy ja też? Ciociu możesz mi uszyć taką? Itd....
No to szyłam jak głupia, ale nawet bardzo mi się to podoba.

Kiedyś zazdrościłam innym mamom jak ich dzieciaki miały coś z czym nie mogą się rozstać. Czekałam 10 lat i udało się! Moja Olga nie rozstaje się z lalą szmacianką nawet w ciągu dnia. Musieliśmy ostatnio specjalnie po nią jechać do naszych przyjaciół. Jest mi tym bardziej miło, że upatrzyła sobie lalkę, którą to ja dla niej zrobiłam, to chyba największa nagroda jaką mogłam otrzymać.

Jak wyglądają? No właśnie tak... Zobaczcie sami!






To dopiero początek przygody z freestylowymi lalkami. W najbliższym czasie będzie ich duuużo więcej i nie tylko lalek. Myślę również o przytulance dla chłopców.


Następnym razem napiszę wam o bezglutenowym chlebie na zakwasie.

3majcie się, Kasia.



Czytaj dalej

Letni czas...

Za oknem szaro i buro, ale ja nie narzekam. To czas dla domu i dzieci.
Lubie taką pogodę. Mogę bez wyrzutów sumienia spędzić czas na pichceniu :).
W środę przed burzą zaatakowałam warzywnik mojej przyjaciółki i przywiozłam kosze pełne cudownych skarbów.
To jest coś. Prosto z pola, może i nieco przybrudzone, za to świeże, naturalne i pachnące. Takie lubię najbardziej.


Tak jak obiecałam dzisiaj kilka kadrów z podkładkami, które dostałam w prezencie.
Serwuję na nich sery i wędliny. Podaję na nich koktajle i inne napoje. Tworzą uroczy sielski klimat.




U mojej mamy podkładki pełnią funkcję rolety. W połączeniu z ozdobnymi łańcuszkami tworzą bardzo ciekawą zasłonę, chroniącą letnią altanę przed spojrzeniami z pobliskiego deptaka, a jednocześnie wpuszczają wystarczającą ilość słońca by cieszyć się latem.



Polecam!

I na koniec pochwalę się uhodowanym bezglutenowym zakwasem. Niby nic takiego, a jednak... okazało  się to być znacznie trudniejsze, niż zakładałam. W sobotę sądny dzień. Wtedy sprawdzimy czy wszystko poszło zgodnie z planem. Jestem bardzo ciekawa smaku bezglutenowego chleba na tym zakwasie. Na pewno poświęcę mu kilka słów w jednym z kolejnych wpisów.


Na koniec - lato sprzyja przyjmowaniu gości. Cieszymy się zarówno z zapowiedzianych wizyt jak i tych spontanicznych z pominięciem anonsów ;)


Miłego weekendu!
3 majcie się.  
Kasia


Czytaj dalej

Vaniliowo...



Ciacho upieczone, dziecko śpi jest minuta na posta pisanego w zgodzie z naturą.


U mnie wakacje zaczęły się dzisiaj. Wszystkie szkolno-przedszkolne obowiązki za nami. 
Można powiedzieć, że ruszamy w wakacyjną podróż marzeń (palcem po mapie:D).

Działo się u nas ostatnio sporo. Przygarnęliśmy Krystynę - porzuconą koteczkę, która mieszka póki co w naszej łazience. Jak tylko skończy karencję i się trochę zregeneruje to przedstawię wam zdjęcia przed i po rehabilitacji.

Altanki nie ruszyłam ponieważ nie dość, że reanimacja kota była absorbująca to w tym tygodniu trafiła nam się adaptacja w przedszkolu, a żeby tego było mało szyłam piórniki dla polskich dzieci z Litwy i Białorusi. Nie mają lekko dlatego starałam się pomóc jak mogę. Uszyłam ich trzydzieści.

Piórniki z lekka nutą Patriotyzmu.




Jako, że prowadziłam również małą szkołę śpiewu to pozdrawiam dzisiaj moją Scholę! Dziękuję, że byłyście! Było super!

Czas był gorący, ale już powoli mija ...

Fajnie usiąść i odpocząć, złapać oddech i pomyśleć co dalej.

Może w końcu uda mi się zrobić dekorację altankowe i będzie czas w niej poleniuchować. Póki co grilujemy w soboty :).


W związku z tym zrobiłam stolik grillowy bo nieustannie był problem z organizacją. 
Z kawałka starej komody i 4 starych nóg stołu zrobiłam przybornik do grilla.
Wyszedł tak:



Pozdrawiam wszystkich podczytywaczy i dziękuję za komentarze.

3majcie się! Kasia.






Czytaj dalej