DIY tablicowe w sam raz na weekend.

Dzisiaj małe DIY jak odnowić starą komodę i wykonać tablicę na notatki.


W związku z tym, iż cena farb tablicowych nie zachwyca zaczęłam się zastanawiać jak ją zrobić samemu.
Poszperałam w internecie i znalazłam. Okazuje się, że świetnie się sprawdza farba lateksowa zmieszana z fugą do płytek lub sodą. Dokładny przepis na farbę z fugą tutaj.
Ja użyłam ok. 200 ml farby lateksowej, a fugi na oko ;).
Czy się sprawdziła? No pewnie! 


Zaczęłam od tablicy, a skończyłam na komodzie:).




Mam już ochotę na kolejne dwie komody i szafę u dzieciaków.

I na koniec przypominam o konkursie tutaj :).

Zapraszam konkurs trwa do 09.09.2014.


3 majcie się!

Miłego weekendu:)

Kasia.


Czytaj dalej

Konkurs dla wszystkich! Zgarnij Zocksa!

Znacie ten scenariusz?


Pytanie jest jedno gdzie się podziały moje skarpetki? Wszystkie nie do pary! Gdzie znikają? Czy też tak macie?

Podobno jest "ONO" i to jego sprawka? Od dawna się zastanawiam co jest grane?
W dodatku znikają skarpety, a pojawia się... ZOCKSY!
Zombie skarpetkowe? Nie może być!
Hmmm zobaczcie sami ;).













I co? Skąd one?

W związku ze zniknięciem kilkunastu naszych skarpetek zapraszam na konkurs! Może wy wiecie co się z nimi dzieje? Czyja to sprawka?

Zasady:

1. W komentarzu odpowiedz na pytanie: Gdzie znikają nasze skarpetki? Którego Zocksa chciałbyś wygrać i dlaczego? :) Zostaw swojego maila do kontaktu.
2. Polub stronę vanillaforhome na facebooku.
3.Udostępnij konkurs na swojej tablicy facebookowej i poleć go swoim znajomym.
4.Jeżeli posiadasz bloga będzie mi miło jak powiesisz banerek z linkiem do  tego posta.
To tyle. Chyba proste :).

Konkurs będzie trwał do 09.09.2014
10.09.2014 odbędzie się losowanie i ogłoszenie wyników.

NAGRODA!



Nagrodą jest ZOCKS wybrany przez Ciebie w pytaniu konkursowym.

Życzę udanej zabawy :).
3majcie się Kasia!
Idę szukać skarpetek ;).








Czytaj dalej

Konkurs, konkurs, konkurs...




W ostatnim postcie wspominałam wam o konkursie rękodzielniczym.
Bez fałszywej skromności nie będę pisała, że składając pracę na konkurs rękodzielniczy nie myślałam o wygranej, bo przecież po co bierze się udział w tego typu imprezach? No po to, żeby wygrywać! Niestety nie udało się, ale szczerze gratuluję konkurentom. I i II miejsce zajęli mężczyźni i było to (przynajmniej dla mnie) duże zaskoczenie:).
Ja zdobyłam III miejsce. Z czego bardzo się cieszę.
W ubiegłym tygodniu we środę byłam na rozdaniu nagród, ale szczerze wam powiem, że nie wiele pamiętam i to bynajmniej nie przez wypite trunki czy coś w tym stylu. Odbierałam nagrodę jako "chomik" po ekstrakcji mojej niewyrżniętej dolnej ósemki. Jakoś to przeżyłam, jednak dopiero dzisiaj dociera do mnie, że ktoś mnie docenił i dostrzegł w moich pracach coś wyjątkowego.
Poniżej możecie zobaczyć moje prace złożone w konkursie:


Freestylowa lala szmacianka.


Torba na zakupy z freestylowym herbem Michałowic i ręcznie malowanym napisem.


Poduszka dresowa z freestylowymi aplikacjami i nazwą konkursu.

Freestylowa lala na konkurs była pierwszą jaką zrobiłam. Nagroda zachęciła mnie do robienia ich dla innych i tak oto powstają kolejne.
Bardzo cieszy mnie fakt, że się podobają. Te poniżej trafiły do bliźniaczek: Mani i Zosi.






To tyle na dzisiaj, a już wkrótce coś wyjątkowego! Będzie Pablo Papcasso i jego dzieła w moim freestylowym wydaniu :D. 

3majcie się!

Kasia.


Dziękuję Stowarzyszeniu Korony Północnego Krakowa za możliwość udziału w konkursie.
Czytaj dalej

Lato...

Choruję ostatnio na brak czasu. Dlatego przerwa między postami jest dłuższa niż zwykle, ale chyba się nie poprawie póki co:). No dobrze, spróbuję!


Dzisiaj zobaczycie naszą biesiadną altankę, w której ostatnio spędzamy wieczory. Póki co niewiele się w niej zmieniło, bo brakuje mi czasu na uszycie poduszek na krzesła i innych akcesoriów, ale to nic i tak czujemy się w niej jak w naszym drugim salonie.
Nie poszłam w marynarskie wzory, ani w biele. Lubię jak róż i turkus kontrastuje z zielenią wokoło.
Wiszące kwiatki kręcą się jak wiatraczki i dodają altance lekkości. Sprawdziły się również podkładki z włóczki zrobione przez moją mamę.


W związku z tym, iż w kuchni pojawił się nowy stół od razu wiedzieliśmy co zrobić ze starym. Sprawdza się idealnie.

 

Ja szyję, mąż działa w ogrodzie, a na orzeźwienie w te upalne dni pijemy lemoniadę z litrowych słoików ;).

Kiedy przygotowałam słoiki dla naszych gości mąż powiedział do mnie tak:
A jak goście nie zrozumieją przesłania i stwierdzą, że zabrakło nam szklanek to co? ... :D
Na szczęście zrozumieli!
Polecam wszystkim na upalne dni.


Lemoniada jest świetna do przemycenia witamin dzieciakom. Moja Olga nie lubi wody, a jednak taka jest dla niej bardzo atrakcyjna.



Na koniec zaproszę was na kolejnego posta, w którym zobaczycie lalki bliźniaczki i moje prace, które zajęły III miejsce w Konkurs Rękodzielniczym "Wyjątkowy Twórca".




Czytaj dalej