Zniknięcie kontrolowane.

Witajcie po chyba długiej przerwie. Zniknęłam na chwile i dziś dowiecie się dlaczego.

Kilka miesięcy temu podczas nawałnicy mięliśmy małą awarię. Zalało nam salon. Niestety woda podeszła pod parkiet i wywaliło go na wysokość 30cm.
Zatem dzieciaki miały przeszkody do jazdy na rowerze w salonie :D, a my  nie mogliśmy usiąśc przy stole bo kąt nachylenia krzeseł przerażał.
Kiedy parkiet zaczął dalej iść w górę musieliśmy zapobiec dalszym szkodom i zerwaliśmy zalany kawałek. Przez prawie pół roku wyglądało to tak:


Mamy zaufanego stolarza, ale jego terminy realizacji są bardzo odległe. Nie chcieliśmy nikogo innego i postanowiliśmy czekać. Długo to trwało...
Pan Rafał pojawił się w ostatnim tygodniu i zaczął działać. Stąd moje zniknięcie.
Wszystko uległo dezorganizacji i nawet dostęp do mediów był ograniczony. Nie wspomnę o komputerze, który utknął gdzieś w szufladzie.
Zblokowana szafa zaskutkowała brakiem kurtek, a rozgardiasz napawał depresją.
Ilość kurzu nadrobiliśmy za 10 lat. Podczas cyklinowania pył wdziera się wszędzie. Sprzątam od dwóch dni, a postępów zbytnio nie widać.



Dziś u mnie nostalgicznie, ciepło i domowo. Tak po prostu, zwyczajnie. Sprzątam, piorę i układam meble.
Zasłonki czekają na pranie i odświeżenie. Stare sofy odebrało MPO, a w salonie czasowo stanęła sofa z innego pokoju. (Zbieram na nową;) Może 100lat i się pojawi hehe.)




Salon to miejsce, gdzie tętni nasze życie zatem działam, żeby jutro wstać i cieszyć się blaskiem nowej podłogi.

3majcie się.
Kasia.

Czytaj dalej

Bezglutenowy chleb na zakwasie i BIG BAG.

Jesień to czas, kiedy każdą wolną chwilę spędzam na gotowaniu. Pogoda za oknem nie zachwyca, a dodatkowo w salonie plac budowy. W wakacje zalało nam parkiet i czekamy kolejny miesiąc na naprawę. Zatem nie mam powodów do radości bo życie na placu budowy nie napawa optymizmem.
Pocieszam się tym, że jeszcze tydzień i męczarnia dobiegnie końca. A później? Pozostanie mi tylko urządzenie salonu od nowa bo taki mały lifting to dobry pretekst na zmiany.

Jako, że  jesteśmy bezglutenowi i najbardziej brakowało nam dobrego bezglutenowego pieczywa od roku pracowałam nad chlebem doskonałym. I nareszcie się udało! W sumie już od wiosny wcinamy pyszny bezglutenowy chleb.
Z przepisu jestem tym bardziej dumna, gdyż nawet nasi znajomi nie orientują się, że jest to chleb na mące: ryżowej, kukurydzianej i ziemniaczanej. I o to właśnie chodziło!

Największym wyzwaniem dla mnie był bezglutenowy zakwas, ale nawet to okazało się proste.


Przepis na zakwas bezglutenowy:
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • 2 łyżki mąki ryżowej
  • 2 łyżki wody z kiszonych ogórków
  • woda 
Wszystkie składniki mieszacie. Gęstość powinna odpowiadać śmietanie 18%. Po 48 godzinach  odżywiacie zakwas dodając 1 łyżkę mąki i odrobinę wody, aby utrzymać tę samą konsystencję.
Te same czynności wykonujecie przez kolejne 3 dni.
Po tym czasie wasz zakwas jest gotowy do użycia.

Przepis na bezglutenowy chleb znajdziecie na poniższym zdjęciu.


Polecam! Życzę smacznego!

Żytni chleb na zakwasie znajdziecie tutaj klik. Ten przepis również możecie wykorzystać na chleb bezglutenowy.

I na koniec szalony BIG BAG :)


Jesień też może być kolorowa!


To tyle na dzisiaj.


3 majcie się.
Kasia.

Czytaj dalej

Kobieco i klasycznie.

Dzisiaj nie będzie, ani domowo, ani wnętrzarsko. Będzie kobieco i klasycznie.

Egoistycznie? A co! Na poprawę nastroju wybrałam się do sklepu po damską torebkę. Niestety nie zakupiłam tego co chciałam i przyszłam jeszcze bardziej przygnębiona niż byłam.

Pomyślałam, że nie taki diabeł straszny... . Muszę wziąć sprawy w swoje ręce i uszyć sobie sama :).

Szukałam bardzo klasycznej, dużej torebki. Niestety nie znalazłam nic co cieszyłoby moje oko. Były po prostu za bardzo udziwnione.

Zaczęłam kombinować i zastanawiać się jak ma wyglądać i wymyśliłam o taką:



I wiecie co się okazało? Nie tylko ja szukam takiej klasycznej torby. Szyję już kolejne sztuki.
Krój klasyczny, ale kolory....
Moja jest czarna kolejne będą bardziej odjazdowe.


No to ja lecę na miasto, a wam życzę miłego popołudnia.







3majcie się!

Kasia.


TORBA - vanillaforhome
ekoskóra,wnętrze-ekozamsz wys.50cm, szer.56cm.



Czytaj dalej

Zrób to sam! Wrzosy w kompozycji na jesień, zimę i wiosnę.


Dzisiaj szybki przepis na kompozycje w doniczkach, które będą cieszyć wasze oczy, aż do późnej wiosny.

Zawsze na jesieni wysadzam do donic na oknie wrzosy. Często zmieniają się zgodnie ze świętami, ponieważ dodaje do nich różne dekoracje. Na Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Zdarzają mi się kompozycje typowo jesienne takie jak zobaczycie dzisiaj.
Kilka lat wcześniej w kwietniu pojawiały się u mnie bratki, ale już ostatniej jesieni postanowiłam zrobić coś zupełnie innego.
Do moich wrzosów włożyłam wiosenne cebule. Kiedy już o nich zapomniałam, nagle w marcu pojawiły się w donicach tulipany i pozostały do końca maja. Dopiero wtedy wysadzam letnie kwiaty.







Zatem to bardzo wygodne. Wrzosy nawet jak uschną to nie zmieniają koloru, a kwiaty wiosenne wśród takiego tła prezentują się świetnie.


Przepis:


  • 2 wrzosy i doniczka ( ilość wrzosów musicie dostosować do wielkości donicy)
  • cebulki wiosenne:
hiacynty
tulipany
krokusy wiosenne itp.


  • ziemia uniwersalna ( nie kupuje specjalnej do wrzosów, zależy mi aby cebulom było dobrze na wiosnę)




Proste prawda? Moja kompozycja jesienna wygląda tak:







Na święta na pewno pojawią się światełka i bombki. Wtedy postaram się również o przepis dla was. Wrzosy zostają do wiosny 2015, a ja zapominam o cebulach żeby później mieć niespodziankę.

3 majcie się.
Kasia.





Czytaj dalej