Pachnie już świętami.



Zaplanowałam sobie na dzisiaj zrobienie kilku rzeczy i co?

No właśnie. Kiedy zaczęłam robić zdjęcia baterie w aparacie zaczęły krzyczeć " Naładuj mnie", a do tego wszystkiego tak się zachmurzyło, że w najjaśniejszym miejscu w domu, jest ciemno jak w duszy.
No to masz! I musiałam czekać na baterie i światło, które pojawiło się na trzy minuty.





Całe wczorajsze popołudnie sprzątałam. Chyba bardziej przed weekendowo, niż przed świątecznie bo przecież do wigilii jeszcze kilka dni. Przetarłam jednak okna i jak zwykle dzisiaj leje. Nawet nie mogę powiedzieć, że pada bo leje jak z cebra.
Pobiegać też się nie da bo prócz deszczu, katar leci mi z nosa. Jeszcze tego mi trzeba w przedświątecznych zmaganiach. 
Ogólnie mówiąc od rana jakoś tak pod górkę, ale co tam dam radę.


To chyba moje drugie święta od dziesięciu lat kiedy mogłam sobie wszystko porządnie zaplanować. Pracy jest od groma, ale dobra organizacja udowadnia, że się da. Jedynym problemem jaki napotykam są ącury, które notorycznie bawią się moimi ozdobami:). Tylko słyszę co chwilę jak coś, gdzieś leci.  Ale z nimi też sobie poradzę ;).


Wczoraj porozkładałam świąteczne gadżety. Poduszki, zielone gałązki choiny z ogrodu, irgę z czerwonymi koralikowymi owocami. I tak dom zaczął nabierać świątecznego klimatu. Wyciągnęłam moje zeszłoroczne ozdoby. Na drzwiach pojawiła się skarpeta Mikołajowa, w oknach już zawisły pierwsze światełka. Anioł zasiadł na parapecie. Kiedy go znalazłam okazało się, że zniknęły mu spodnie :D. Wiem, że to sprawka jednego z mniejszych aniołów i niestety znalezienie ich graniczyło z cudem. Dlatego musiałam szybko wziąć sprawy pod igłę i uszyłam mu czerwone eleganckie spodnie.





Kiedy już wrócą dzieciaki zabieramy się za pieczenie ciasteczek. To już późno jak na naszą tradycję, ale myślę, że z pięć rodzajów się uda upiec.
W moich rodzinnych stronach pieczenie ciasteczek zaczyna się już jakieś trzy tygodnie przed świętami. Jest co robić. Ule, orzeszki, rogaliki, kawusie, księżyce, gwiazdki z marmoladą itd. 
Moja ciocia robi je w ilościach grzesznych - na wiadra ;). Później rozdaje rodzinie. Wyobrażacie sobie ile pracy trzeba włożyć  w to, aby zrobić kilka kilogramów ciasteczek? Ja wole nawet nie myśleć.
Znalazłam kilka przepisów w internecie, które pozwolą wam zobaczyć o co mi chodzi.

http://kuchniapaniwiosny.blogspot.com/2012/12/cieszynskie-ciasteczka-na-boze.html


http://oliveandflour.blogspot.com/2011/01/swiateczne-ciasteczka-cieszynskie.html


Wyglądają i smakują wyśmienicie!



Niestety nie uda mi się zrobić nawet połowy, ale dzisiaj i jutro będę piekła nasze ubielone (czyt. ulubione).
Postaram się w weekend sprzedać wam kilka przepisów. Szybkich i smacznych. Oczywiście w wersji bezglutenowej, ale zamieniając na mąkę pszenna będziecie mogli zrobić tradycyjnie. 



Jak ciastka to i przygotowanie foremek, papilotek i stempli. Wczoraj spędziłam cały wieczór na wykonaniu stempli z korków po winie. W końcu picie wina się do czegoś przydało :D.



DIY? Narysujcie na korku dowolny motyw i wytnijcie małym, ostrym nożykiem.
Do dzieła!


Zdam relację jak wyszły ciasteczka ze stemplami.


A wy jak z przygotowaniami? Dajecie radę w tym roku?
Choinka już stoi? 

Ja działam dalej! Może uda mi się w weekend ubrać i pokazać wam tegoroczną choinkę.

3 majcie się

Kasia.

P.S. Jako, że biorę udział w SANTA BLOGGER może ktoś ma pomysł na prezent ;) ?



8 komentarzy :

  1. Zdecydowanie ślicznie u Ciebie i fajna ta tradycja z ciastkami, jest czym sie potem zajadać:)) Pozdrawiam Cię radośnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajadać się już można w trakcie robienia :). Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Hehe, znam ten ból, ale lepsze 3 minuty niż nic, sama nie dowierzam , że u nas po dwóch tygodniach pochmurności w końcu słońce wyszło.
    Świątecznie u Ciebie i bardzo radośnie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świątecznie, ale jeszcze dużo pracy mnie czeka. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kasiu ozdoby świąteczne masz piękne :D ta skarpeta na drzwiach jest idealna i ten anioł w czerwonych spodniach jest świetny :)
    A te ciasteczka bym wszystkie pożarła :D

    Tak po za tym zdrówka życzę :) U ans też mały szpital, wszyscy kaszlą i kichają akurat przed samymi świętami :(
    Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenka z tym zdrówkiem to różnie, ale się nie poddajemy. Ciasteczka piekę i piekę. Będzie co wcinać przez święta. Buziaki!

      Usuń
  4. Śliczne te wszystkie świąteczne ozdoby u Ciebie :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!