Strefa zrzutu.

Pokój moich dzieci to jedyne pomieszczenie do którego staram się nie wchodzić.

Po prostu kiedy się do niego zbliżam od razu podnosi mi się ciśnienie. Przechodząc obok puls skacze mi do 140 uderzeń na minutę. Nie wspomnę co się dzieje jak już tam wejdę.

Od trzech miesięcy moja starsza córka na pytanie co robisz odpowiada sprzątam. Hmmm ... jakoś nie widać.

Od tygodnia każdego ranka próbuję się zmierzyć z tematem. Za każdym razem kiedy wchodziłam do strefy zagrożenia, odwracałam się na pięcie i uciekałam.

Do dzisiaj.

Weszłam po 9 rano. I utknęłam w miejscu.
Moja 3 letnia Olga komentowała tylko co chwilę: Boże mamo! :D Brała ścierkę i sprzątała.

Pięć godzin w plecy, połowa kontenera zapełniona, a ja nie widzę końca.

Czy wasze dzieci też tak mają? Jak udaje się wam panować nad strefą maluśkich i tych trochę większych?


Nie znam sposobu na ukojenie nerwów bo 14 km biegu i setka to zdecydowanie za mało.

Olga od godziny płacząc wołała: Boże ja nie chce tu siedzieć cały dzień!

Przynajmniej jej teksty poprawiają mi humor.

Tym sposobem nie zobaczycie dzisiaj żadnych zdjęć bo wpadła do nas bomba, a ja po tylu godzinach sprzątania stwierdzam, że na dokończenie zaangażuję właścicielkę.

Jak się uporamy ze wszystkim to przyjdzie czas na małe zmiany. Może w strefie zagrożenia uda się uzyskać ład i porządek. Nawet pokuszę się o jakieś dekoracje.

3 majcie się.

Kasia.



8 komentarzy :

  1. Dzieciaki i młodzież wszelka już tak ma, że inaczej spostrzega przestrzeń, odmiennie rozumie pojecie ładu i porządku.
    Mój najstarszy syn (16,5 roku) zaczął sprzątać swój pokój, gdy potknął się o rzeczy zostawione na podłodze, wpadł na ścianę i z tego rozpędu starł sobie dużą powierzchnię skóry na czole.
    Zderzenie ze ścianą spowodowało, że zaczął dbać o porządek.
    Młodsze bliżniaki(prawie 9 lat) razie definicję porządku mają mocno przesuniętą w stosunku do ogólnie przyjetych norm(ostatnio szukają chomika w tym bałaganie).Zaś para najmłodszych chłopaków(1,5 roku)ma to jeszcze wszystko przed sobą.
    Na szczęście mogę zamknąć drzwi od pokoi i mam spokój! :)
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  2. 16,5 roku powiadasz? To jeszcze trochę mi zostało ;) Szukanie chomika rozbawiło mnie do łez. Moje koty przynoszą do domu myszy. Wiadomo zawsze, w którym pokoju ich szukać :D. Cieszę się, że nie jestem osamotniona w całym tym szaleństwie. Pozdrawiam, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci nie mają bałaganu. One mają ARTYSTYCZNY NIEŁAD :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu z moimi maluchami mam to samo :D One nie wiedzą dla czego ja się czepiam, skoro według nich w ich pokoju jest porządek :D ;) Mi już ręce opadają !
    Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  5. I u mnie tak samo! Cały świat bazuje na bałaganie w dziecięcych pokojach! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle. Bałam się, że tylko tak jest u nas ;)

      Usuń

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!