Oceniam farby i zapraszam na CANDY!


Tak jak obiecałam w poprzednim postcie będzie o farbach.
Post nie jest sponsorowany. To moje subiektywne oceny.


Od dawna szukałam farby do odnowienia starych mebli. Często porysowanych i odartych. Zaczęłam swoje eksperymenty od farby olejnej - matowej, szarej.
 Chciałam, aby farba była trwała i odporna na obicia oraz ścieranie. Krzesło pomalowane tą farbą mam do dzisiaj jednak każde mocniejsze zadrapanie jest na nim widoczne. Dodatkowo zapach podczas malowania to coś okropnego! Nie róbcie tego w domu!
Zatem w mojej opinii odpada.
Kolejną farbą jaką znalazłam w internecie była farba Annie Sloan z woskiem. Pomalowałam nią stół i biurko, które możecie zobaczyć tutaj klik.
Po roku użytkowania jestem załamana. Będę musiała malować meble kolejny raz, a w dodatku zeszlifować wierzchnią wartwę. 
Gdy wylałam tusz z pióra na stół został do dzisiaj, pomimo czyszczenia. Każdy rys kredką czy ołówkiem pozostawia ślady. Niestety przy dzieciach się nie sprawdza. Test paznokcia również stawia wiele do życzenia. Podkreślam, iż robiłam wszystko zgodnie z instrukcją obsługi. 
Zaporowa jak dla mnie jest również cena. Za te pieniądze nie warto.
Kolejną farbą jaką kupiłam była emalia akrylowa Beckers universal. Odnowiłam nią szafę w pokoju dzieci klik. (Farba biały półmat 0,5 l koszt 31zł.)
Farba bardzo wydajna przechodzi test paznokcia. Po 48h od pomalowania nabiera takiej twardości, żę po pracach malarskich mojej Olgi czyściłam ją szczotką i domestosem.. Wszystkie przebarwienia zeszły, a szafa wygląda jak za raz po pomalowaniu. Olga swoje rysunki wykonała czerwonym mazakiem i czerwoną farbą olejną. Nie było łatwo, myślałam, że czeka mnie kolejne malowanie. Ku mojemu zdziwieniu wszystko zeszło, a szafa jest idealnie biała.
Kiedy miałam w planach malowanie kuchennych mebli oczywiście chciałam kupić od razu beckersa jednak Pan w pewnym budowlanym sklepie zachęcił mnie do zakupu emalii akrylowej satynowej firmy Colours ( biała satyna 0,5 l koszt 22zł). Wszystko podobnie jak w Beckersie, ale farba jest rzadsza przez co mniej wydajna. 
Wszystkie schną bardzo szybko. Anie Sloan ma zapach pasty do butów natomiast Beckers i Colours delikatny kwiatowy (raczej słabo wyczuwalny).
Po pomalowaniu krzeseł farbą Colours stwierdzam, że jakościowo przypomina beckersa jednak jej rzadsza konsystencja mnie nie zadowoliła i stół pomalowałam bezkonkurencyjnym Beckersem.

Beckers Designer Universal emalia akrylowa do drewna i metalu jest moim numerem 1.
0,5 l wystarczyło mi na pomalowanie całego stołu ( malowałam 3 razy) wraz z nogami, 2ch tac, bloku na noże i zostało mi jeszcze jakieś 100ml.


Wczoraj odwiedziła mnie znajoma i myślała, że kupiłam nowy stół z krzesłami. To jest recenzja sama w sobie dla farby Beckers.
Moje testy zakończone, ale na pewno nie skończyło się odnawianie starych mebli.
Plusem emalii akrylowych jest to, że nie musicie niczego szlifować. Ja przecieram szmatką i zabieram się do malowania.
To tyle o farbach.


Teraz coś dla was. Pracuję właśnie nad kolekcją wiosenną do mojego butiku. Prototyp organizera, etui, który dzisiaj zobaczycie już niebawem pojawi się w butiku Vanillaforhome klik.
Ta sztuka tym razem trafi do was.




Zasady Candy:

  • zostaw komentarz pod postem
  • zapisz się do Google Followers (jeśli chcesz)
  • polub stronę vanillaforhome na facebooku ( dla tych, którzy jeszcze nie polubili)
  • opublikuj na facebooku tego posta
  • powieś banerek na blogu jeżeli go posiadasz(będzie mi miło)
  • anonimki i Ci co nie posiadają bloga: proszę pod komentarzem wpisać swój adres e-mail
  • jak podoba ci się to co robię szepnij znajomemu, że jest ktoś taki jak ja


Etui jest idealne na iPada i dokumenty. Pewnie sami znajdziecie odpowiednie zastosowanie.

3 majcie się.

Kasia.
Czytaj dalej

Wiosenne malowanie zakończone uff...

Moja kuchnia zmienia się dwa razy do roku. Na zimę i na wiosnę. Zatem przyszedł jej czas i w tym roku.


Moja pierwsza metamorfoza kącika jadalnianego wyglądała tak klik.
Później pojawił się u nas stary zegar klik, komplet jadalniany odziedziczony po rodzicach mojego męża.
Wcześniejszy stolik trafił do altanki klik, a ten odziedziczony używamy od pół roku. Niestety jego ciemny kolor sprawił, że nasza północna kuchnia zrobiła się bardzo ciemna.
Ci co do mnie zaglądają wiedzą, że białe ściany i meble są niemożliwe, a co za tym idzie rozświetlam kuchnię tkaninami i dodatkami.

Jako, że odczułam przypływ wiosennej energii, postanowiłam przemalować stół z krzesłami. Wiedziałam, że to proces, który potrwa co najmniej tydzień. Okazało się, że trwał dwa.

Od razu mówię, że nie bawię się w szlifowanie mebli. Nie mam do tego cierpliwości! Jak musiałabym szlifować to wolałabym kupić nowe.

Jakieś dwa lata temu zrobiłam rozeznanie wśród farb. Sprawdziłam trzy, które polecano i mam swojego faworyta za 31zł :). Ale o tym napiszę wam następnym razem ( i nie będzie to post sponsorowany).

Prócz malowania musiałam obić krzesła, gdyż materiał na nich był brudny i zniszczony. 20 lat służby zrobiło swoje.


Do tej pory w kuchni dominowały obrazy starych samochodów. Teraz jest rodzinnie i kobieco. Moja trzyletnia Olga narysowała nasze portrety, a ja umieściłam je w dużej ramie.
Niestety nie miałam czasu, aby wykonać je freestylowo, ale to w najbliższym czasie. Póki co są w wersji papierowej.


Freestylowy jest bałwan. Uwielbiamy go! Po tym jak robi furrorę na naszych koszulkach, postanowiłam, że zrobię z niego obraz.


Całość wygląda teraz elegancko. Powiem wam, że aż miło jeść śniadanie w takim wnętrzu. Postawiłam na kolor purpurowy z elementami żółtego, którego bardzo się boje i nie do końca za nim przepadam. Tutaj jednak nie wyobrażam sobie innego połączenia.
Spasował mi i dobrze się z nim czuję.





Podkładka korkowa na stoliku, została obita zygzakową tkaniną, która również znajduję się na panelach okiennych.
Freestylowa ekotorba pochodzi z mojego butiku klik. Jest idealna na wiosnę i lato.





Widać na powyższym zdjęciu, że pomimo północnej strony w białych kolorach jest jaśniej ;).

Zrobiłam jeszcze organizer na pocztę. Często listy walają się po całym domu i chciałam temu zaradzić. Obiłam stary kawałek deski tkaninami i powstał organizer z kieszeniami na listy, które czekają na adresatów.
Póki co mam w nim zdjęcie, które umila mi dzień.


Na dzisiaj to tyle.
Trochę to trwało jednak dobiegłam do mety. Ciekawa jestem jak wam się podoba? 

3 majcie się.

Kasia.



Czytaj dalej

Idą zmiany ...



Cały ostatni tydzień odnawiam kuchnię. Maluję krzesła, zmieniam dekoracje.
Kiedy już myślałam, że zbliżam się do końca swoich renowacyjnych prac, jeden element dalej nie dawał mi spokoju.
Stół! Postanowiłam, że i on potrzebuje odmiany. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, aby wszystko wyglądało tak jak to sobie wymyśliłam.
Dlatego dzisiaj parę kadrów o tym co się będzie działo już niebawem.




3 majcie się!

Kasia.

Czytaj dalej

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty ...


Kiedy nie mogę usiedzieć w miejscu i pragnę zmian we wnętrzu oznacza to, że bardzo potrzebuję słońca.

Długo się zastanawiałam jak odświeżyć salon. Jako, że w lecie słońce świeci w nim całe dnie, postanowiłam go nieco wyciszyć po świątecznych czerwieniach i jesiennych brązach.

Z turkusem i miętą się nie rozstajemy i dalej będzie to kolor moich dodatków. Chociaż dominującymi staną się czerń i biel.


To dopiero początek, bo w głowie mam wiele pomysłów, ale funduszy brak na to, aby tak od razu za jednym zamachem wszystko pozmieniać. Tym bardziej, że w kuchni też się dzieje!
Poza tym nie byłoby tyle radości. Zmieniając coś sukcesywnie cieszy nas to dłużej, a i inspiracji jakoś więcej.

Na stole leży czarny karton. Dzisiaj jest tylko podkładem pod serwetki, ale mam na niego pewnien pomysł. Może uda mi się zrobić dla was DIY na stół wielkanocny.


Od dawna zastanawiałam się jak moglibyśmy zainstalować lampę sufitową nad stołem w salonie. Sprawa okazała się bardzo trudna. Wiązałoby się to ze zrywaniem sufitu i ciągnięciem kabla ok 1,5m. Chciałam tego uniknąć i wtedy zaczęłam szukać lampy na wysięgniku. Te które udało mi się znaleźć były, albo za krótkie, albo ich cena przerażała. I wtedy przyszła mi na pomoc Ikea. 
Wiem, że abażur jest z papieru, ale jak tylko moje koty nie będą się nim bawić to długo posłuży ;).
Od razu kupiłam zapasowy, a jako, że nic się nie dzieje nawet myślę o jakiejś małej metamorfozie.

Poduszkę "Never give up!" znacie. Napis to freestyle, a sama poducha jest z grubego lnu. Zrobiłam ją zaraz po świętach. Myślałam, że się nie sprawdzi i od razu będzie do prania, ale jest idealna.


Paski, paseczki... no jak nic mnie zauroczyły. Myślę, że dołączą do nich jeszcze zygzaki i pojawi się więcej krzyżyków. Może się skuszę na gwiazdki i jakiegoś wąsa. Zobaczymy co będzie dalej.




Biebieski fotel sprawdza się idealnie. Jest łatwy w utrzymaniu i bardzo wygodny. Ożywia cały salon.


Idzie wiosna, a zatem tulipany idą w ruch.
Czarne? A co mi tam.
Wpasowały się idealnie. Zrobiłam je z czarnego bloku technicznego.



To tyle na dzisiaj. Zabieram się za malowanie krzeseł w kuchni. Do końca tygodnia wiosna odwiedzi moją kraine szczęścia :). Tym razem będzie kolorowo i energetycznie co by salon pełnił funkcję relaksacyjną. 

3 majcie się!
Kasia.


Czytaj dalej

And the winner is ...


... cleo-inspire!

Tym razem prezent z Candy wędruje do Marysi.

Gratuluję! 

Wszystkim bardzo dziękuję za udział w konkursie.

Może przed świętami jeszcze się jakiś pojawi :).


I jeszcze tylko mała zapowiedź.



3 majcie się.

Kasia.

Czytaj dalej