Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty ...


Kiedy nie mogę usiedzieć w miejscu i pragnę zmian we wnętrzu oznacza to, że bardzo potrzebuję słońca.

Długo się zastanawiałam jak odświeżyć salon. Jako, że w lecie słońce świeci w nim całe dnie, postanowiłam go nieco wyciszyć po świątecznych czerwieniach i jesiennych brązach.

Z turkusem i miętą się nie rozstajemy i dalej będzie to kolor moich dodatków. Chociaż dominującymi staną się czerń i biel.


To dopiero początek, bo w głowie mam wiele pomysłów, ale funduszy brak na to, aby tak od razu za jednym zamachem wszystko pozmieniać. Tym bardziej, że w kuchni też się dzieje!
Poza tym nie byłoby tyle radości. Zmieniając coś sukcesywnie cieszy nas to dłużej, a i inspiracji jakoś więcej.

Na stole leży czarny karton. Dzisiaj jest tylko podkładem pod serwetki, ale mam na niego pewnien pomysł. Może uda mi się zrobić dla was DIY na stół wielkanocny.


Od dawna zastanawiałam się jak moglibyśmy zainstalować lampę sufitową nad stołem w salonie. Sprawa okazała się bardzo trudna. Wiązałoby się to ze zrywaniem sufitu i ciągnięciem kabla ok 1,5m. Chciałam tego uniknąć i wtedy zaczęłam szukać lampy na wysięgniku. Te które udało mi się znaleźć były, albo za krótkie, albo ich cena przerażała. I wtedy przyszła mi na pomoc Ikea. 
Wiem, że abażur jest z papieru, ale jak tylko moje koty nie będą się nim bawić to długo posłuży ;).
Od razu kupiłam zapasowy, a jako, że nic się nie dzieje nawet myślę o jakiejś małej metamorfozie.

Poduszkę "Never give up!" znacie. Napis to freestyle, a sama poducha jest z grubego lnu. Zrobiłam ją zaraz po świętach. Myślałam, że się nie sprawdzi i od razu będzie do prania, ale jest idealna.


Paski, paseczki... no jak nic mnie zauroczyły. Myślę, że dołączą do nich jeszcze zygzaki i pojawi się więcej krzyżyków. Może się skuszę na gwiazdki i jakiegoś wąsa. Zobaczymy co będzie dalej.




Biebieski fotel sprawdza się idealnie. Jest łatwy w utrzymaniu i bardzo wygodny. Ożywia cały salon.


Idzie wiosna, a zatem tulipany idą w ruch.
Czarne? A co mi tam.
Wpasowały się idealnie. Zrobiłam je z czarnego bloku technicznego.



To tyle na dzisiaj. Zabieram się za malowanie krzeseł w kuchni. Do końca tygodnia wiosna odwiedzi moją kraine szczęścia :). Tym razem będzie kolorowo i energetycznie co by salon pełnił funkcję relaksacyjną. 

3 majcie się!
Kasia.


4 komentarze :

  1. Kasia to i u Ciebie się dzieje ;-)...pamiętam takie tulipanki z czasów dziecięcych...robiłam z mamą...ze skanem to się może ogarnę wkrótce( czytaj do końca tygodnia). Buziaki i dobrego dnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz kiedy te umiejętności z dzieciństwa Ci się przydadzą ;). Czytam do końca tygodnia :D. Ogarniaj! Buziaki, dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tulipanki! I to jakie czarne! Śliczne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!