Ciasto bez glutenu, jajek, cukru, mleka... Po prostu fit.



Już dawno temu widziałam przepis na ciasto jaglane w jakiejś gazecie "dla Grażyn". Jednak hasło: kasza jaglana nie przekonało mnie, aby zaryzykować i go upiec.
Jakiś czas temu kolega przesłał mi przepis na bezglutenowe ciasto i zapewniał, że jest całkiem dobre.
Zatem stwierdziłam, że skoro osoba, która nie jest na diecie bezglutenowej oznajmia, że ciasto jest zjadliwe to i ja postanowiłam spróbować.


250 gram kaszy jaglanej
1,5 kg jabłek
Ja dodaję jeszcze 3łyżki brązowego cukru i 1 łyżeczkę cynamonu.

Kaszę wsypujecie do startych na grubej tarce jabłek. Dodajecie cukier i cynamon. Wkładacie do piekarnika na 90 minut. Piec musi być rozgrzany do 180 stopni.
Tyle! Cała filozofia. Polecam bo jak dla nas - pycha. Można dodać inne przyprawy lub syrop klonowy.
Ciasto jest jak babka. Nigdy nie spodziewałabym się po nim takiej konsystencji. Piekę ciasto w formie keksowej lub zwykłej blaszce.
Na zdjęciach ciasto z dodatkiem rodzynek. Eksperymentuję, dodaję bakalie, kokos, a czasem brzoskwinie lub gruszki.
Dla mnie jest to przepis roku!
Dzięki Marcin!

A wam życzę smacznego!


Czytaj dalej

Wzory.

Wiosna zapukała i do mnie. Z nią zamiast kolorów przyszły wzory.
Jeszcze przed świętami stały się dla mnie priorytetowe.

Ruszyłam na podbój Ikei. Można zakupić w niej tkaniny b&w w bardzo przystępnej cenie. Są kropki, paski i mega wielkie bohomazy, które podobają mi się najbardziej.
Dokładnie wiedziałam czego chcę i co znajdzie się w koszyku.
Kupiłam kilka dywaników b&w, z czego jeden znalazł się w salonie pod biebieskim fotelem ( więcej o samym fotelu tutaj klik) i materiały na metry.
Do salonu uszyłam zasłony w wielgachne wzory, obrus i poduszkę, ale to jeszcze nie koniec. Planuję zakup dużego dywanu. To będzie kropka nad I.




Jeszcze jedna salonowa sprawa. Zakochałam się! Oj tak! W ferie biegałam w swoich rodzinnych stronach.  Podziwiając jeden z domów, zauważyłam piękne storczyki, które były włożone w metrowe tuby. Wyglądało to obłędnie.

Zaczęłam się interesować tematem. W Krakowie szklane tuby kosztują nawet 200zł ( i to jest gruba przesada). Ja kupiłam ją w moim wiejskim sklepie ogrodniczym za 35zł.
Ograniczeniem do hodowli storczyków były u nas kaloryfery. Teraz w tubie są bezpieczne - mają swój własny mikroklimat. Tuba chroni zarówno przed przegrzaniem jak i chłodem od okna.


Teraz słów kilka o sypialni. Kolorem przewodnim dodatków stał się czerwony. Trochę przypadkowo ponieważ znalazł się na pościeli.
Mnie jednak bardzo odpowiada. Dodał życia temu wnętrzu.

O grochach myślałam już dawno temu. Teraz urzeczywistniłam małe marzenie. 
Myślę, że pojawią się jeszcze dywaniki, takie jak powyżej na zdjęciu z fotelem, ale powoli. Nie można mieć wszystkiego naraz. 






Nie miałam jeszcze pomysłu na dekorację ażurowej półki, ale podczas zdjęć znalazła się sama.


Krystyna to dekoracja ruchoma. Muszę jeszcze popracować nad czymś stałym.

Pytano mnie ostatnio czy ciężko utrzymać w czystości tkaniny i wystrój b&w. Nie ukrywam, że nie jest to łatwe jak ma się zwierzęta i dzieci.
Koleżanka pytała mnie o dobry środek do czyszczenia, taki uniwersalny.
Testowałam wiele płynów i środków do mycia. Ekologicznych i chemicznych. Drogich i tanich.
Jakieś pół roku temu trafiłam na SIDOLUX uniwersalny, mydło marsylskie. Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę.
Kiedy ostatnio odwiedziła mnie mama, ciągle wypytywała mnie o zapach w salonie.
Myślała, że to odświeżacz powietrza.
Zagadka rozwiązała się sama przy kolejnym myciu podłogi.
- O! O ten zapach mi chodziło.

Cena za 1 litr to 6-7zł. Widziałam nawet po 12zł, ale u mnie w pobliskim sklepie dokładnie płacę 6zł10gr. Myślę, że warto bo jest wydajny i bardzo dobrze czyści zabrudzenia, nie pozostawia smug na panelach i parkiecie. Polecam i nie jest to post sponsorowany :).


Poniżej zdjęcie, które udowadnia, że sprzątanie nie ma końca. Zuzu tak nagabywał Stingera, że okno od razu do mycia.


Znikam już dzisiaj. Przyszła pora na pierwsze koszenie trawy. Grzebanie w ziemi już zaliczyłam zatem do boju, bo słońce świeci. Dmucha strasznie, ale może mnie nie zwieje.

Miłego dnia!
3 majcie się!
Kasia.

Czytaj dalej

Mały przecinek.


Dwa tygodnie przed świętami po skończonym malowaniu stołu i krzeseł w kuchni, w głowie zakwitły mi nowe pomysły. Już wtedy zaczęłam się bać sama siebie.
Wyznaczyłam sobie kilka celów do wykonania jeszcze przed świątecznymi przygotowaniami.
Chyba się tego nawarstwiło ponieważ dopiero dzisiaj mam chwilę dla was.

Zacznę od 22 marca gdzie biegłam na dystansie 10km. Myślałam, że mnie to zmęczy i zwolnię tempo, jednak stało się zupełnie odwrotnie. Dostałam przypływu takiej energii, że podwoiłam ilość wykonywanych działań.( O samym biegu poczytacie tutaj klik.)

Prócz porządków zmieniłam wystrój w sypialni, urządziłam pokój muzyczny dla gości, wykonałam kilka dodatków do salonu, a prócz tego... szyłam, szyłam, prowadziłam zajęcia plastyczne dla dzieci i ogarniałam wszechświat :).

Nie miałam już czasu, ani sił na blogowanie. Potrzebowałam małej przerwy, takiego przecinka we wszystkim co robię. Pierwszy raz od dawna nie chciało mi się przygotowywać świątecznego stołu, nie było to dla mnie ważne, a i tak było cudownie. Na luzie, z rodziną, bez ceregieli, po prostu blisko.
Życzę każdemu takich chwil, takiego małego przecinka we wszystkim.

A co dzisiaj? Koszyki nie tylko na Wielkanoc. Jako, że zbliżają się urodziny mojej córki i moje, a za tym będą szły odwiedziny, to pokażę wam dzisiaj jak wykonać papierowy koszyk, który jest świetną ozdobą stołu.

DIY - koszyk z papieru.

Potrzebujecie:

3 paski - szer.3cm,dł 30cm
5 pasków - szer. 2,5cm, dł. 20cm
zszywacz
klej
guzik, kwiatek, coś do dekoracji

Zszywamy paski (patrz rysunki od 1 - 7). Na końcu ozdabiamy koszyk przyklejając dowolną dekorację.





Do koszyków możecie włożyć serwetki czy nawet mini przystawki ułożone na rukoli.



Większe koszyki z uchwytem z tyłu można powiesić. Idealne rozwiązanie na drobiazgi w pracowni. Jeżeli chcecie wrzucać do nich małe elementy, pamiętajcie aby spód był gęsto pospinany.

Wykorzystując koszyk zrobiony wcześniej ogłaszam wynik Candy.



Gratuluję!

To tyle na dzisiaj. Powiem wam, że chodzą za mną ostatnio duże wzory. Kropki, paski, bohomazy. 

Ulegam...

3 majcie się.

Kasia.


Czytaj dalej