Pozamiatane.

Całą zimę choroby nas omijały szerokim łukiem, w kwietniu jednak przeżyliśmy ich nalot.

Najpierw Olga zachorowała na ospę, a w ostatnich dwóch tygodniach zaatakowała nas jakaś wstrętna gardłowa bakteria.

Co za tym idzie siedzenie w domu spowodowało, że bieganie zamieniłam na koszenie, szycie na plewienie i nawet nie wiem kiedy mi minął kwiecień. 

Jak już myślałam, że w ten majowy weekend siądę i reaktywuję altankę to mnie pozamiatało. Teraz zamiast szyć poduszki leżę plackiem z gorączką.
Choroba pozwala się zatrzymać. Przespałam wczoraj cały dzień. Często sny mnie inspirują, a jako, że potrzebuję wielu inspiracji, tym razem też tak było. W kolejnym postcie dostaniecie ich sporą dawkę.

Koleżanka dzisiaj rano zadała mi pytanie:

- Posprzątałaś już?
- Nie.
- Hmmm. To znaczy, że naprawdę jesteś chora ;).

Zatem próbuję dojść do siebie, a Wam życzę miłęgo dnia.

Poniżej kilka kolorowych, wiosennych, kwietniowych ujęć.

Ogród już się obudził z zimowego snu.



 Tulipanowa skarpa mojej sąsiadki :).


 Takie cudne prace wykonywali moi podopieczni na warsztatach plastycznych.




Już niedługo będzie DIY na pompony. Pojwią się w mojej altance.

3 majcie się ciepło.
Kasia.

2 komentarze :

  1. Zdrówka! I czekam na wpis o altance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aga! Dochodzę do siebie. Co do altanki to lampy kupione, poduszki uszyte. Czekam jeszcze na męża, żeby skończył mini prace budowlane i działam :) Pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!