Blogowisko.

Coś mi nie po drodze z tym blogowaniem ostatnio. Pochłonął mnie ogród, a później zmiotła grypa żołądkowa.
Wracam do żywych, chociaż nie jest łatwo.
Wakacje rozpoczęte, jednak póki co nawet tego jeszcze nie poczułam.
Cele na ten tydzień wykonane.
W ogrodzie zakończyłam pewien etap. Trwał on kilka lat, ale w końcu mogę cieszyć oczy, a nie patrzeć na pęcherze na dłoniach.
Było warto!

Nie tylko u mnie ogród w pełni kwitnący. Zaglądając przez dziurę w płocie u sąsiadki wypatrzyłam cudowne maki i  ...


...ach te piwonie.



A no i ciapek się przy mnie pałętał po czym położył się i zasnął.
Robienie zdjęć nie należy do najciekawszych. Chyba, że się obszczekuje aparat ;).


No, a co z tym blogowiskiem? No właśnie.
W lipcowym "moim Mieszkaniu" znajdziecie wiele wspaniałych inspiracji i mały wpis o mnie.
Jeżeli chcecie się ze mną spotkać w innym wymiarze, zapraszam do kupna lipcowego numeru.



I jeszcze jedno. Wysiadł mi blender. Dla niektórych banał.  Dla mnie to dramat. Czuję się jak bez ręki. Najgorsze jest to, że to nie mój pierwszy blender. Miałam ich już kilka, ale okazuje się, że przy takiej częstotliwości używania, nawet mocny blender, po dwóch latach wysiadł. Postanowiłam kupić coś lepszego. Szukałam przez prawie dwa tygodnie robota, który spełni moje oczekiwania. O tym czego oczekuję od takiego urządzenia i co wybrałam dowiecie się w najbliższym czasie. Zapraszam!

To tyle na dzisiaj bo miało być krótko. Życzę wam takiego weekendu jak poniżej!


3 majcie się!

Kasia.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!