Mieszanka wybuchowa!



Są pewne zestawienia, które powodują mieszanki wybuchowe. Wydawało mi się, że synowa i teściowa to właśnie jedna z nich. 

Synowa z teściową razem w kupie to nic innego jak wybuch. Jednak okazuje się, że coraz rzadziej.
Ta kompilacja dwóch światów daje nieraz bardzo nieoczekiwane efekty.

Zacznę od początku. W Michałowicach tuż obok mojego domu powstało centrum kulturalne. Naszej podkrakowskiej wsi bardzo brakowało takiego miejsca. Do biblioteki uczęszczam od kilku lat, jednak wcześniej mieściła się w szkole. Wypożyczałam książki i pędziłam do domu na kawę zanurzając się w lekturze.
Czasy się zmieniają. (Całe szczęście!)
Dzisiaj w nowowybudowanym budynku biblioteki znajduje się "Centrum Kultury i Promocji w Michałowicach", "Biblioteka Publiczna" i ... "Cafe UL".
Wystawy, zajęcia plastyczne, muzyczne, fitness i książka z kawą to tylko kilka słów, które opisują to co się tam dzieje.
Ale wróćmy teraz do pierwszych, akapitów. "Cafe UL" to kawiarnia stworzona przez dwie wspaniałe kobiety. Miejsce, w którym wypijecie pyszną kawę, zjecie wspaniałe domowe ciasto, a i na plotki znajdziecie temat.
Dla mniej rozmownych kawa i książka w doborowym towarzystwie obrazów Pani Małgorzaty Karp-Soja, którą można oglądać do końca listopada.


Agnieszka i Ania bo tak mają na imię dziewczyny prowadzące "Cafe Ul" to miszanka wybuchowa pozytywnej energii. Osobiście nie wiem czy uda mi się kiedyś u nich poczytać książkę, ale jestem stałym gościem. Zwabiły mnie do Ula na pyszną kawę i już jestem stracona :).


Takie mieszanki to jest to!

Jak w tym Ulu? Zobaczcie sami.





Strefa przyjazna nie tylko książce, ale i mamie z dzieckiem. 


Jeżeli macie ochotę wpaść to zapraszam w ich imieniu: Plac Józefa Piłsudskiego, 32-091 Michałowice - budynek Biblioteki przy E7. 

Jak jedziecie z Warszawy to Michałowice przed Krakowem zapraszają. 

Życzę wszystkim takich pozytywnie wybuchowych mieszanek!

Jesień będzie bardzo kolorowa w tym roku.


3 majcie się.

Kasia.

autor zdjęć i tekstu: vanillaforhome.blogspot.com Katarzyna Płatuska-Juraszek

żołędzie na zdjęciach: vanillaforhome cena 35zł
Czytaj dalej

Piórnik do zadań specjalnych.

Piórniki dla dzieci robię już od kilku lat. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że mam bardzo mało zdjęć. Prace od razu ruszają do właścicieli.
Ta forma, którą dzisiaj zobaczycie, została przeze mnie trochę zapomniana.
Kiedy tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego dostałam maila od Marzeny w sprawie wykonania materiałowych piórników, od razu zabrałam się do pracy.
Tosia zażyczyła sobie piórnik z kotem (zaprojektowanym przez siebie), a Kajtek wybrał gwiazdkowy materiał.
Cieszę się, że mogę robić takie ciekawe projekty. Indywidualne, inne niż wszystko co jest dostępne w sklepie.


Piórnik na kredki dla Tosi.






 Piórnik na kredki dla Kajtka.





Mój piórnik na przybory do szycia ;).



Piórniki w użyciu, a ja ruszam w drogę. Piekny dzień dzisiaj. Będzie się działo.

3 majcie się.

Kasia.

Lubicie kawę w dobrym towarzystwie? Ja bardzo. Dostałam zaproszenie do "Ula". Jak było, dam wam znać już niebawem.


Autor zdjęć i tekstu: vanillaforhome.blogspot.com Katarzyna Płatuska-Juraszek

Czytaj dalej

Jesienne "must have" na dobry humor.



W momencie gdy udało mi się przebrnąć przez "Magię sprzątania" Marie Kondo niedowierzałam, że jej rozwiązania sprawdzają się na dłuższą metę.
A najbardziej nie wierzyłam w tzw. stan wolnego umysłu. Uwolnienia się od bylejakości. 

Pisałam wam jak poszło, pisałam o wykorzystywaniu mechanizmu układania w podróży, ale nie napisałam wam czy zmienił się mój sposób myślenia.
Otóż tak.
Nie mam w domu niepotrzebnych rzeczy. Ubrań, których nie lubię czy takich, które są mi zupełnie niepotrzebne.
Lubię robić przemyślane zakupy. Bywało jednak, że coś mnie zaćmiło i kupiłam jakąś totalną bzdurę. Niepotrzebną, chińską tandetę.

Odkąd przeżyłam romans z Marie Kondo już mi się nie zdarza. Kupuję tylko wyjątkowe rzeczy, ubrania i bibeloty - wykonywane ręcznie lub na zamówienie. Koniec z kiczem i dziadostwem.

I dlatego dzisiaj będzie o moich ulubionych rzeczach, produktach i tym co lubię najbardziej. Z których korzystam i cieszą mnie każdego dnia.
Już jakiś czas temu Alicja Getka klik zauroczyła mnie swoimi ręcznie robionymi portfelami. Wykonane ze skóry w różnych kolorach z gumką, która pozwala ogarnąć wszystko w ekspresowym tempie.
Modele proste w swojej formie, ale za to jak bardzo przemyślane i funkcjonalne.


Osobiście jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru. 
Dodatkowo idealnie sprawdza się do mojej torebki filcowej klik. Mam sezon na minimalizm, a i w mojej torebce znajdziecie tylko klucze, telefon i portfel. Tak, tak niczego więcej nie potrzebuję. Poważnie :).


Mam też coś z "Piecuchowa" klik. Nie wiem jak ta kobieta to robi, ale to jest cudne. Jak zobaczyłam ten naszyjnik wiedziałam, że nie odpuszczę. Kocham "Alicję w krainie czarów" teraz chyba jeszcze bardziej niż kiedyś. Spójrzcie jak można się temu oprzeć?


Żeby was nie zanudzić jeszcze coś dla domu. Aga z agnethahome klik robi kawał dobrego rzemiosła.
Miałam okazję kupić u niej lampion z limitowanej kolekcji. Dzisiaj służy nam trochę inaczej. Moja Julia znalazła dużego dmuchawca. Gdzie miałby być włożony jak nie tutaj. Cudo!


Na koniec jeszcze tylko wam powiem, że oprawki na książki z zeszłego roku bardzo się sprawdziły. Jak je zdobić możecie zobaczyć tutaj klik. W tym roku też oprawiłyśmy książki szkolne w szary papier. To świetny sposób na eleganckie podręczniki.


To takie moje małe slow fashion w wersji dla mnie i dla domu.
Macie swoje ulubione "must have"?

3 majcie się!
Kasia.

portfel - Alicja Getka klik
kopertówka Envelop MINI - vanillaforhome klik
naszyjnik - Piecuchowo klik
lampion - agnethahome klik
okładki DIY - klik

Czytaj dalej