Ekologiczny płyn do prania. Czyli proszek w płynie skuteczny i bezpieczny.



Jeżeli nie macie przekonania co do ekologicznych środków czystości to zacznijcie od proszku do prania.
Wiele razy słyszałam, że skoro dobrej marki proszek nie spiera np. trawy, to jak ma sobie poradzić ten eco?
Co ja wam będę pisać. Działa i tyle! Jak ktoś nie wierzy musi spróbować, albo uwierzyć mi na slowo.

Zaznaczę tylko, że robię płyn bo wolę taką konsystencję. Możecie zrobić proszek z podanych składników i tylko wymieszać.

Jeżeli mówimy o szarym mydle to ja używam tego ciemnobrązowego.


SZARE MYDŁO W PŁYNIE
Jak zrobić szare mydło w płynie? 
Ścieramy na tarce ok. 1/4 kostki mydła do  litrowego słoika i zalewamy gorącą wodą. Mieszamy, aż się rozpuści. Po ostygnięciu odstawiamy na 2 dni. Mamy bazę do wykonania proszków, płynów i innych kosmetyków. Ta ilość wam wystarczy. Ja za pierwszym razem zrobiłam 10 l to zdecydowanie za dużo. 


PROSZEK DO PRANIA:
  • 1/2 szklanki startego mydła szarego
  • 1/2 szklanki boraksu 
  • 1/2 szklanki węglanu sodu 
  • 1/2 nadwęglan sodu
Składniki wystarczy wymieszać i używać ok 3 łyżek stołowych na pranie.


PŁYN DO PRANIA:
  • 1 l szarego mydła w płynie
  • 1/2 szklanki boraksu
  • 1/2 szklanki węglanu sodu
  • 1/2 nadwęglan sodu
  • ok 1-2 l gorącej wody 
Szare mydło mieszamy z boraksem, węglanem sodu i nadwęglanem. Po chwili mieszania wlewamy gorącą wodę tak, aby uzyskać średnio gęsty płyn. Mieszamy trzepaczką i odstawiamy na kilka godzin.Płyn pracuje, więc poczekajcie, aż opadnie i wtedy wlejcie go do słoików. Ja zostawiam go na noc.
Z podanej porcji powstało około 2,5 l płynu.
Dozuję ok. 50-70 ml na pranie.

Robię 3 prania tygodniowo o wadze 9kg.
Płynu wystarcza mi na ok. 20 prań.
Stosuję go do białego, kolorowego i czarnego. Nie widzę, aby ubrania blakły. Kolory wręcz są jakby żywsze. Pranie suszę w suszarce. Moje pranie nie ma kontaktu ze słońcem.

Kilka osób zapytało mnie czy ten proszek pachnie? Nie. Nie pachnie i nie dodaję do niego olejków eterycznych.
Za to zamiast płynu do płukania wlewam 100 ml octu spirytusowego i 15 kropli olejku herbacianego lub lawendowego. Czasem pichtowego lub goździkowego. Wszystko zależy od mojego humoru.

Odkąd stosuję eco produkty nie mamy problemów ze skórą.

Składniki kupuję na allegro w drogerii ekologicznej. Cena za pakiet do prania do koszt ok 35zł. Zrobicie z tego 5-6 serii proszku.

Pamiętajcie: Nie potrzeba wlewać pół litra płynu do pralki! Podana ilość wystarcza.
Dozujemy zdecydowanie za dużo.

A co na plamy zapytacie? Powyższy proszek rozrobiony z wodą na pastę lub płyn do prania nakładamy na plamę. Zalewamy wodą i odstawiamy na ok 5h. Pierzemy. Zwykle wystarcza.

Gdyby tylko temat eco na proszku się zakończył byłoby cudnie. To dopiero pierwszy krok. Ruszamy w dalszą drogę?

Myślę, że tak!



Pamiętajcie, że zawsze możecie kupić ekologiczne proszki, ale patrzcie na skład. Nawet te drogie ponoć przebadane zawierają detergenty. Kiedy robiłam przegląd bezpieczne okazały się tylko płatki mydlane. Zatem wybór jak dla mnie jest prosty.

Wybierzcie najlepszy sposób dla siebie. Jeżeli już pozostaniecie przy komercyjnych proszkach to postarajcie się ograniczyć dozowaną ilość. Dodatkowo czytajcie etykiety.
Zwracajcie uwagę na oznaczenia np. ecolabel i pamiętajcie, że jeżeli przyjazny dla środowiska nie zawsze przyjazny dla naszej skóry.




3 majcie się!
Kasia.






Czytaj dalej

EcoLOGIA. Jak sobie z nią poradzić?



Nasza pięcioletnia Olga (pomijając celiakie) reaguje wysypką skórną oraz kaszlem. Dzięki bardzo skrupulatnej diecie, znanym składom jestem w stanie wykluczyć, albo od razu rozpoznać na co zareagowała. Wyeliminowałam wszelkiego rodzaju cukierki i inne produkty ze sztucznymi barwnikami i konserwantami. Jednak kaszel nie zniknął.
Robimy testy w międzyczasie, ale już jakiś czas temu zrezygnowałam z chemii w domu.
Tak, tak. Całej chemii.

Ewa Kozioł i jej książka "Wyrzuć chemię z domu" nie tyle mi pomogła, co bardzo przekonała do zmian.
Wiedza zawarta w książce przyda się każdemu z Was, ale opowiem dzisiaj, co się u mnie sprawdza, a co nie. Napisze Wam co mi przeszkadza, a nigdzie o tym nie piszą.
Zatem zapraszam do lektury.

Zacznę od stwierdzenia " nie popadajmy w absurdy!" jeżeli stać nas na ekologiczne kosmetyki lub środki czystości to nie róbmy wszystkiego sami. Trzeba wiedzieć jakie eco środki są bezpieczne i którzy producenci są godni polecenia.

Nie wyrzuciłam wszystkiego od razu, ale zapakowałam do pudła i schowałam głęboko do garderoby. Zaopatrzyłam się w podstawowe naturalne produkty i czekałam na przesyłkę, bo w domu został tylko ocet i soda. Mało tego spakowałam do kolejnego worka wszystkie kosmetyki. Balsamy, mleczka do ciała, szampony i sztuczne mydła w płynie.
Zaczęłam się zastanawiać co dalej?

Nie było to takie trudne. Książka Ewy Kozioł dała mi pewną dozę informacji, internet okazał się skarbnicą eco wiedzy, a później zabrałam się do pracy.
Brakuje jednak wiadomości czy to, aby na pewno tak pięknie wygląda w praktyce jak opisują niektórzy.



Zacznę od zestawu do sprzątania.

7 kg sody oczyszczonej spożywczej
2 kg sody kalcynowanej
2 kg boraksu
10 l octu spirytusowego
8 kostek prawdziwego mydła szarego 65% lub 72%
1 kg nadwęglanu sodu
10 olejków eterycznych ( wykorzystywałam również do kosmetyków dlatego w zestawie z kosmetykami już ich nie dopisuję)
1 kg kwasku cytrynowego spożywczego


Dodatkowo do kosmetyków kupuję:

wosk pszczeli ok 200 gram ( można użyć naturalnej świecy z wosku pszczelego i zetrzeć)
1 l oleju kokosowego
olejek ze słodkich migdałów
olejek brzoskwiniowy
olejek z drzewa sandałowego
olej lniany
masło shea

To moje podstawowe zakupy na 4-5 miesięcy.



Z powyższych składników robię:

  • płyn do prania
  • zmiękczacz do prania
  • octy zapachowe do podłóg
  • uniwersalne środki czyszczące
  • mleczka do czyszczenia
  • mydło w płynie 20l
  • antyperspirant
  • spray uniwersalny do czyszczenia
  • kostki do toalety
  • proszek do zmywarki
  • proszek, dezodorant do dywanów
  • płyn i kremy do twarzy
  • perfumy
  • balsamy do ust
Rozwarstwienie niektórych specyfików to proces naturalny. Wystarczy wstrząsnąć przed użyciem.
Koszt wszystkich składników to ok 300zł i spokojnie mi wystarcza na ok.5 miesięcy.

Pierwsza rzecz, z którą się zetkniecie to brak piany. Aaa... Nic się nie pieni! Dla wielu będzie to problem, jednak myślę, że da się do tego przyzwyczaić. Mnie nie przeszkadza. Jedynie Pan konserwator naprawiający suszarkę na pranie zafifrał mi całą łazienkę myjąc ręce, bo się nie pieniło przecież ;).
Kiedy zaczniecie używać mydła będzie ono pozostawiało osad. Tu kwestia nauczenia rodziny, aby przetrzeć ochlapane baterie i po kąpaniu przepłukać wannę lub brodzik. Może to być dla niektórych bardzo trudne i nie do przeskoczenia.
Na początku eko sprzątania miałam wrażenie, że aby utrzymać czystość w domu i nie mieć osadu w łazience będę spędzała codziennie godziny na sprzątaniu. Wystarczyło poprosić rodzinę, aby również starali się po sobie sprzątać. Pokazać im jak to teraz będzie wyglądało i już. Udało się!

Wypróbowałam wszystkie możliwe przepisy na płyn do mycia naczyń dostępne w internecie. Niestety żaden mnie nie zadowolił.
Prawie idealny okazał się ocet z solą rozpuszczony w wodzie i kilkoma kroplami olejku eterycznego( ten to się już zupełnie nie pieni), ale niestety nie radzi sobie z tłuszczem tak jak bym chciała, dlatego postanowiłam kupić płyn ekologiczny. Przypomniało mi się, że kiedyś kupowałam taki z żabą marki Frosch cena ok. 8 zł. Płyn się nie pieni jak ten komercyjny z silikonami i parabenami oraz innymi aktywatorami, ale jest świetny, sprawdza się przy tłuszczu  i jest ekologiczny. Rozcieńczam go z wodą i 0,5 l wystarcza mi na 2 miesiące. Odzwyczaiłam się od gęstej konsystencji, po za tym mam zmywarkę i stosuję dozownik.


Pokochałam pachnące cytrynowe i lawendowe octy, proszek do dywanów, spray do okien, kostki do toalety, mydło do włosów i antyperspirant ( bez aluminium - jest skuteczniejszy od komercyjnych preparatów).


Po miesiącu używania eco produktów zapakowałam całą chemię i zawiozłam do przyjaciółki, która ją jeszcze używa. 
Zmiany jakie zaszły w moim organizmie są ogromne. Zniknęła suchość na skórze, włosy przestały się przetłuszczać, a twarz po toniku z rumianku odzyskała zdrowy wygląd. I co bardzo istotne nie muszę już myć włosów każdego dnia. 
Zaczęłam od detoksu włosów przez mycie ich szarym mydłem, płukankami z ziół i innymi specyfikami z babcinej apteczki, ale niestety to nie dla mnie.
Obciążają włosy i wyglądają jak posmarowane smalcem. Jednak nie poddałam się w poszukiwaniu szamponu idealnego bez SLS, parabenów i innych chemikaliów.
Zaczęłam szperać w internecie i odkryłam takie malutkie mydło melisowe czyli szampon w kostce. Nie zamienię go już na żaden inny specyfik do włosów. Jest dosyć drogie bo 40g kosztuje 35zł, ale warto ponieważ starcza na 2 miesiące dla mnie i moich dwóch córek. Jest zaskakująco wydajne.
Co jeszcze?
Przestałam mieć problemy z gardłem. Odkryłam eko sposób na gardłową infekcję, a moja Olga coraz mniej kaszle. Mało tego w domu nie kaszle wcale.
Nie będę jednak nikogo przekonywać bo, aby coś zmienić trzeba być do tego zmuszonym bądź przekonanym. Jeżeli jesteście ciekawi przepisów na moje eko środki czyszczące i chcecie się dowiedzieć więcej np. o moim mydle do włosów, postów będzie więcej.
Dowiecie się jak to było i co się zmieniło. Jak 7 kg sody wygląda w mojej pralni i dlaczego płyn do prania zaczął bulgotać i wylewać się jak wulkaniczna lawa.

Pozbyliście się chemii z domu?

Dla mnie ekologia w żywieniu i w domu jest sposobem na życie. Jesteście gotowi na zmiany?

A może twierdzicie, że to bujda i szkoda czasu?

Hmmm... Ja przekonałam się, że działa i udowodnię wam jak prosto z przyjemnością dbać o dom i siebie. 

3 majcie się.

Kasia.







Czytaj dalej