poniedziałek, 29 stycznia 2018

Czy spacer w Krakowie może nam zaszkodzić?

Czy spacer w Krakowie może nam zaszkodzić?


W czwartek i piątek przeżyliśmy chyba największe stężenie pyłów w tym sezonie. Wydawać by się mogło, że przejście 200 metrów z samochodu do szkoły i z powrotem (bez masek) nie wpłynie na nasze zdrowie. Już w drodze powrotnej do domu widziałam po mojej Oli, że będzie źle. Całą drogę narzekała, że piecze ją gardło i oczy. Wiedziałam już wtedy, że odczujemy skutki smogu w najbliższym czasie.
W zeszłym roku słyszałam wypowiedź lekarza laryngologa, że po przyjściu do domu, w dni gdzie stężenie pyłów jest powyżej norm, powinniśmy pamiętać o higienie górnych dróg oddechowych.
Podał kilka zasad:
  • Umyć ręce i twarz.
  • Przepłukać solą fizjologiczną oczy, nos i gardło.
  • Zmienić odzież.
Pomyślałam wtedy, że może i to ma sens, ale kto ma na to czas? Po za tym to jakiś absurd. Jednak kiedy w piątek nawet ja odczuwałam zawroty głowy i pieczenie w gardle, przypomniałam sobie, co mówił wtedy ten lekarz w radio.


Mam problemy z zatokami, zawsze w domu mam zestaw Respimer Netiflow klik do płukania nosa i zatok. (Kupicie go w aptece internetowej lub stacjonarnej. Saszetki respimer lub fixin - polecam.) Po przepłukaniu mogę wam tylko powiedzieć, że to czego nie zatrzyma filtr w masce, rzeczywiście jest w waszym nosie! Czarna sadza. 
Jest wiele osób, które nie noszą masek. Nie chcą, albo uważają, że nie potrzeba, że wygląda to przerażająco, ale czy cała ta sytuacja nie jest przerażająca? Dzisiaj jest wietrzny dzień, ale my już leżymy i walczymy z kaszlem i infekcją górnych dróg oddechowych.
Doszłam do tego etapu, że nie chce żyć w Krakowie i na jego obrzeżach. Nie chce żyć w kraju, który mnie truje!
Ach...
Dzięki Wam dowiaduję się o różnych sposobów, które wykorzystujecie w walce ze smogiem. Dziękuję za komentarze i maile. Nie wiedziałam, że są antysmogowe siatki do okien. WOW!
Wolałabym nie kupować oczyszczaczy powietrza, masek antysmogowych i innych akcesoriów. Tak to chore! Myśleć o kolejnych zakupach. Ale to rzeczywistość, z którą niestety przyszło nam się zmierzyć!

Dla poprawy nastroju posta powiem Wam, że kiedy idę w masce w małej podkrakowskiej wsi, gdzie mieszkamy (myśleliśmy, że poza miastem będzie się lepiej żyło, będzie lepsze powietrze) nie ma osoby, która nie zawiesiłaby na mnie wzroku. I chyba to jest sposób na to, aby sąsiad, który palił śmieci, trochę się przestraszył. Aby mój wygląd w masce go nie zachwycał i jego wnuków też. Zatem maski w dłonie moi drodzy :D. Przykro, że tylko metoda szokowa działa na tych ludzi.

A teraz pytanie:
Wierzycie w moc cebuli? Ja bardzo. 
Dlatego jak na cebulaka przystało, dzisiaj sposób na syrop z cebuli.


Syrop z cebuli na przeziębienie i nie tylko.

Trzy cebule poszatkować, włożyć do słoika i zasypać cukrem. Odstawić na minimum 5 godzin. Cebula puści sok. Można go pić co godzinę. Świetny sposób na kaszel, katar i gorączkę. Jak macie miód możecie użyć go zamiast cukru.

Dodatkowo na oczyszczenie gardła, odkrycie mojej mamy.
Tabletki Emskie z Wadowic - zamiast płukanki z soli.

Nasz oczyszczacz, o którym pisałam tutaj klik od czwartku do wczoraj chodził 24h na dobę. Był czas, że po otwarciu drzwi i wypuszczeniu psów, włączał tryb maks. Kraków i okolice były na mapach w kolorze bordowym. Utwierdzam się w przekonaniu, że to był świetny zakup. Wiem już dzisiaj, że znacząco wpłynie na jakość naszego życia i zdrowia.

Walczymy! Mam nadzieje, że damy radę.

3 majcie się!

Kasia.

WALKA ZE SMOGIEM! SMOG I PROBLEMY Z TYM ZWIĄZANE OKIEM MIESZKAŃCA.



czwartek, 25 stycznia 2018

Walka ze smogiem! Smog i problemy z tym związane okiem mieszkańca.

Walka ze smogiem! Smog i problemy z tym związane okiem mieszkańca.
Po tylu publikacjach, akcjach i alertach, każdy z nas widzi, co dzieje się w powietrzu.
Nienawidzę zimy! To nie jest moja ulubiona pora roku. Do tego jeszcze, od kilku lat poziom zanieczyszczenia powietrza, w tym okresie wzrasta lawinowo. Mam okazję obserwować jak sąsiedzi, świeżo upieczeni dziadkowie przywożą, nowonarodzonego wnuka, aby zamieszkał w wyremontowanym apartamencie na pierwszym piętrze i Ci sami dziadkowie wieczorem palą w piecu czymś dla mnie bliżej nie określonym. Dym jest żółty, fioletowy i drapie w gardle niemiłosiernie.
Nie znam domu, w którym w kotłowni nie byłoby dymu podczas palenia. Przecież to co wychodzi z komina Ci ludzie mają również w domu. Zatem Ci kochający dziadkowie trują swojego wnuka od pierwszych dni jego życia, paląc plastik i gumę. Pomimo alertów, uświadamiania, pisania  artykułów w lokalnych gazetach Ci ludzie są bezkarni i nic sobie z tego nie robią. Mało tego nieświadomie niszczą zdrowie swoich bliskich. Dlaczego? Nie wiem. Może sąsiad to znajomy strażak lub policjant, który ma skrupuły wydać wysoki mandat na swojego kolegę? Może nikt nie zgłosił tego typu postępowania pomimo strony internetowej gdzie anonimowo można to zrobić? Bo niby dlaczego ja mam zgłaszać? Przecież to nie ja palę takie rzeczy w piecu! I tak trochę w tym wszystkim jesteśmy w "d".
Nigdy nie przypuszczałam, że na pytanie moich dzieci " Mamuś czy możemy iść pozjeżdżać na sankach?" będę musiała powiedzieć "Nie!" i to bynajmniej nie z powodu nieodrobionych lekcji, a zanieczyszczonego powietrza. Nie sądziłam, że przed każdym wyjściem będę sprawdzać jakość powietrza i zastanawiała się czy dzisiaj mam założyć maskę? Ktoś mógłby powiedzieć, że przesadzam, że jakaś nawiedzona wariatka antysmogowa, że pewnie chce jeszcze na tym zarobić. Otóż nie! W ciągu ostatnich 2ch lat mieszkając pod Krakowem zachorowałam na zapalenie płuc i krztusiec. Moja najmłodsza córka przez 6 ostatnich lat miała ciągle kaszel niewiadomego pochodzenia. Można mnie nazywać wariatką, ale jeżeli to miałoby przyczynić się do zwiększenia jakości powietrza, a co za tym idzie mojego życia to proszę bardzo.

Regeneracja po tych chorobach trwała bardzo długo. Po krztuśćcu lekarz oznajmił mi, że aby zregenerować płuca do stanu sprzed choroby musiałabym na trzy miesiące wyjechać w Alpy. Zatem powodzenia. I tutaj zaczyna się myślenie o tym co zrobić, aby uzyskać jak najlepsze rezultaty poprawy jakości powietrza w domu i w swoim otoczeniu.
W zeszłym roku nakręciłam się na kwiaty w mieszkaniu i o dziwo to działa (post klik). Powietrze jest zupełnie inne i da się to odczuć. Mało tego wszystkie moje rośliny mają się świetnie i rosną jak szalone .
Niestety przy trzyktotnie przekroczonej normie smogowej same sobie nie poradzą.
Zatem co robić?

  • Maski - na każdym kroku słyszymy o maskach. Tak! Jest to rozwiązanie doraźne i myślę, że skuteczne. Powinniśmy jednak wybierać te z naturalnych włókien, a nie designerskie neoprenowe i podobne. No chyba, że neopren jest certyfikowany, a o taki bardzo trudno (wiem bo zajmuję się szyciem, próbowałam kupić z certyfikatem - brak). Dlatego lepiej osłonić bawełnianą maskę z filtrem przeciwpyłowym certyfikowaną, bawełnianą kolorową osłoną. Gazeta Krakowska w temacie masek poszła nawet o krok dalej i proponuje uszyć maseczkę samemu. Zobaczcie tutaj klik. Maszyny w dłonie...
  • Wyłączamy kominki! Syndrom wicia gniazda przy kominku miałam 12 lat temu i szybko mi przeszło. Nie palimy od dawna. W tym roku w kominku paliło się światło z Betlejem w święta i nic po za tym. Wszystko czym palicie znajdzie się w waszym domu. Zatem STOP KOMINKOM.
  • Piec. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że posiadamy kondensacyjny piec gazowy. Nie trujemy, ani siebie, ani innych. W gminach są dofinansowania, które mają na celu zachęcić mieszkańców do wymiany starych pieców. Dowiedzcie się jeżeli jesteście zainteresowani, bo warto. I pamiętajcie nie dla gminy, nie dla sąsiada, a dla własnego zdrowia.
To chyba takie podstawy natomiast teraz będzie grubo ;D.

  • Oczyszczacz. AAA... Tak! Oczyszczacz powietrza! Do wewnątrz. Jaki mamy i co się zmieniło odkąd jest u nas w domu poniżej.
  • Oczyszczacz do samochodu. Niestety jeszcze nie mamy, ale kolejny sezon planujemy już mieć.
Zatem oczyszczacz tak? Można powiedzieć, że jesteśmy w fazie testów bo mamy go od miesiąca, ale nie możemy powiedzieć, że tego nie odczuwamy. Kiedy wchodzimy do domu czujemy świeże powietrze. To nie do pomyślenia. Dzisiaj wychodząc z domu nie drapało mnie w gardle i okazało się, że powietrze jest bardzo dobre (aż dziwne). Jednak wczoraj, kiedy wyszłam odśnieżać samochód już wiedziałam, że jest bardzo źle. Drapanie w gardle, pieczenie oczu itp. Sprawdziłam. Norma przekroczona trzykrotnie. Nie wierzyłam w historie, że da się to odczuć po tygodniu, a jednak! Zwracam honor wszystkim takim wpisom.
Jaki oczyszczacz mamy? 
XIAOMI Air Purifier 2

Nie będę się rozpisywać na temat specyfikacji technicznych, gdyż po pierwsze zajmuje się tym mój mąż, a po drugie poniżej przedstawiam kilka linków wartych odwiedzenia.
Oczyszczacz XIAOMI Air Purifier 2 recenzja klik. Można nim sterować za pomocą aplikacji w telefonie, nawet poza domem. Brawo dla Xiaomi :).
Myślę również, że ładnie się prezentuje, co możecie zobaczyć na zdjęciach.






Na koniec powiem jeszcze, że jeżeli chodzi o zakupy Xiaomi to nie poprzestaliśmy na oczyszczaczu. Dodatkowo do sypialni kupiliśmy jeszcze nawilżacz powietrza. I tutaj również muszę się przyznać, że jest to bardzo odczuwalna zmiana. Nawilżacz niszczy 98% bakterii tworząc w pomieszczeniu odpowiednią wilgotność, która wirusom i bakteriom zdecydowanie nie odpowiada. Jak macie małe dzieci tym bardziej polecam. Jak chcecie mieć piękną cerę - polecam ;). Jak chcecie się w końcu wyspać - polecam!

Nawilżacz Xiaomi




Myślimy jeszcze w przyszłości o jednym oczyszczaczu i co najmniej 2ch nawilżaczach tak, aby były w każdej z sypialni. Recenzja tego nawilżacza tutaj klik.
Dodam jeszcze, że w szkole mojej Olgi każda klasa ma oczyszczacz. Brawa dla szkoły! Da się zorganizować fundusze i wdrożyć je w życie.

A Wy jak radzicie sobie ze smogiem?

3majcie się!

Kasia.

P.S. Może na ferie trzeba pojechać nad morze?
Copyright © 2016 vanillaforhome , Blogger