piątek, 9 lutego 2018

Pączki bezglutenowe-przepis idealny.


Pączki bezglutenowe były dla mnie zmorą od 10 lat. Z roku na rok próbowałam, ale kto chciałby rozpoczynać kolejne doświadczenia kulinarne, kiedy po kilku godzinach pracy wychodzą kamienie, albo coś przypominającego... lepiej nie będę pisać co. Twardym trzeba być nie miękkim, wiec z roku na rok próbowałam i próbuję dalej. Kupiłam nawet kilka mieszanek bezglutenowych (różnych producentów) bo myślałam, że pączki wyjdą lepsze. Będą łatwiejsze w wykonaniu. Niestety. Dlatego zaczęłam kombinować z różnymi mąkami. W zeszłym roku pączki już były smaczne, ale jeszcze czegoś im brakowało. Staram się od zawsze, aby bezglutenowe potrawy miały smak tych, które jedzą wszyscy na co dzień i nie są na diecie bezglutenowej. Możecie powiedzieć, że trochę po fakcie, ale robię to dla tych, którzy po opublikowaniu pączków na instagramie napisali do mnie i nie tylko z prośbą o przepis.
Zrozumie to na pewno ten kogo dziecko przychodząc z przedszkola zadaje pytanie: Mamuś, a co to są pączki? Albo te takie no... rogaliki?
Nie wspomnę o drożdżówkach, wafelkach i paluszkach. Stąd nasz tłusty czwartek rozpoczął się w środę, a kończy dzisiaj bo jeszcze nam trochę zostało.
Mój przepis nie wymaga mieszanek. Unikam ich jak tylko mogę. Kiedyś oglądałam program o bezglutenowych produktach. Właściciel zagranicznej firmy produkującej bezglutenowe mąki, chleby, bułki i słodycze na pytanie czy je swoje produkty odpowiedział, że stara się nie jeść bo nie są zbyt zdrowe. Świetnie! Dlatego przetworzone produkty mnie nie interesują i staram się szukać bezglutenowych, ale naturalnych zamienników. Często eksperymentuję. Skutki są różne. Raz jest super, a innym razem dramat. Nauczyłam się jednak, że w bezglutenowej kuchni porażki nie są niczym złym, ani wstydliwym. Produkty nie wykazują chęci współpracy. Nie kleją się. Są wyjątkowo miękkie i często zaskakują konsystencją.
Wpadłam kiedyś nawet na pomysł, że zajdę do kilku cukierni i poproszę, żeby ktoś dla mnie zrobił te nieszczęsne pączki. Wezmę nawet 50 sztuk tak, żebym nie musiała ich robić. Z pięciu cukierni, w których byłam żadna nie podjęła się wykonania. W tym roku widziałam w piekarniach bezglutenowych pączki, ale pieczone w piecu czy piekarniku. Hmm... nie dla mnie! Chcę pączka bardzo słodkiego i kalorycznego, smażonego. Na co dzień nie jemy białego cukru, a brązowego zużywam 500g na miesiąc, dlatego po takim tłustym czwartku szybko uda nam się zregenerować. Zbliżają się ferie spalimy!
Wróćmy do przepisu.

PĄCZKI BEZGLUTENOWE 
przepis idealny


Składniki I

500 g mąki ziemniaczanej
200 g mąki jaglanej
200 g mąki ryżowej
100 g mąki kukurydzianej
100 g cukru
2 łyżeczki cukru wanilinowego bgl lub z prawdziwą wanilią
szczypta soli
1 łyżeczka gumy guar
1 łyżeczka (płaska) bgl proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej 

Składniki II

5 żółtek
1 jajko
6 łyżek oleju
3 łyżeczki soku z cytryny (może być też ocet, spirytus lub wódka)

Składniki III
500 ml ciepłego mleka
kostka drożdży czyli 10g

Składniki IV
Mąka ziemniaczana do podsypywania.
Cukier puder do posypania.
6 kostek margaryny do smażenia.

Do misy wrzucamy składniki I dodajemy składniki II. Drożdże rozpuszczamy w 100 ml ciepłego mleka i również dodajemy do misy. Zaczynamy wyrabiać (można użyć robota) dodając stopniowo mleko. Ciasto musi być bardzo miękkie. Wskazówka: jak ciasto będzie jednolite zwilżcie dłonie i sprawdźcie czy się klei. Przy zwilżonych dłoniach powinniście ciasto bez problemu uformować w kulę.
Odstawiamy na 1,5h. Wskazówka: ja wkładam do piekarnika i włączam światełko. Wtedy czas wyrastania się skraca do 1h.

Po tym czasie wyciągamy ciasto. Najlepiej partiami, aby nie wysychało. Robimy kulki w dłoniach. Bezglutenowe ciasto ciężko rozwałkować, więc zapomnijmy o tej czynności. Aby łatwiej było formować znów można zwilżyć dłonie lub posmarować je olejem. Układamy kulki na tacce podsypaną mąką ziemniaczaną i czekamy, aż lekko wyrosną.
W tym czasie rozgrzewamy tłuszcz do 175 stopni. I tutaj ważna sprawa. Smażyłam na wszystkim, ale najlepiej pączki bezglutenowe robi się na margarynie roślinnej. Nie polecam niczego innego. Sprawdzone na tym przepisie.
Wyrośnięte pączki podważamy delikatnie łopatką i wrzucamy na olej wyrośniętą częścią do dołu. Wtedy mają ładniejszy kształt.

Idealne wychodzą z tymi wszystkimi składnikami. Jeżeli nie macie gumy guar dodajcie o 3 żółtka więcej, ale konsystencja ciasta może się odrobinę różnić i to może w ostateczności wpłynąć na efekt końcowy (np. w wyglądzie). 

I jeszcze jeden przepis.

DONATY BEZGLUTENOWE


Przepis dokładnie taki jak na pączki powyżej, ale do składników II dodajemy 250 gram białego zmielonego sera. 
Robimy kulkę w dłoniach i małym kieliszkiem spłaszczając naturalnie kulkę, wycinamy środek.
Pozostałe czynności jak z pączkami.


Wszystkie drożdżowe smakołyki najlepiej smakują w dniu wykonania. Tak też jest z bezglutenowymi, ale da się je zjeść ze smakiem również dnia następnego.

Mam nadzieję, że mój trud i moje porażki pomogą Wam stać się od razu świetnymi bezglutenowymi cukiernikami.

Dajcie znać czy się udało. Jak macie pytania piszcie na czacie insta będę pomagać.


3 mam kciuki!
Kasia.



O PORAŻKACH - DIETA BEZGLUTENOWA CZ. II. PIEROGI BEZ GLUTENU, BEZ JAJEK, BEZ LAKTOZY.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój pozostawiony ślad!

Copyright © 2016 vanillaforhome , Blogger